Śmierć w rodzinie Jacka Borkowskiego. Odeszła bliska mu osoba: "Dzieci nie mogą widzieć, że pękam w szwach"
W życiu Jacka Borkowskiego ciągle coś się dzieje. Najpierw musiał pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony i pogodzić pracę z samotną opieką nad dziećmi. Potem miał konflikt z jej rodziną.
Teraz aktor pożegnał swoją matkę, która mieszkała z nim i jego pociechami. O wszystkim poinformował na Facebooku:
Jadzia, moja Mama, zawsze uśmiechnięta, optymistka, rozpoczynała swoją drogę w dorosłe życie w powojennej, trudnej rzeczywistości... wczoraj , mając 88 lat tę drogę zakończyła – napisał w weekend aktor
Gwiazdor przyznał, że nie jest mu łatwo:
Mama do końca chodziła, była sprawna i pełna życia. Nagle dostała wysokiej gorączki, chyba wdało się jakieś zakażenie. Zawiozłem ją do szpitala. Niestety lekarz stwierdził, że szanse są małe. Dzieciom też jest smutno, bo przywiązały się do babci. Co chwila coś nieciekawego dzieje się w ich i moim życiu. Dzieci nie mogą widzieć tego, że ja płaczę. Tylko w nocy mogę sobie płakać. W ciągu dnia muszę z dziećmi lekcje odrabiać, zawieźć je do szkoły i przywieźć. Dzieci przy śniadaniu nie mogą widzieć, że pękam w szwach. Mają widzieć mnie uśmiechniętego - wyznał dla Faktu
Wyrazy współczucia dla całej rodziny.