Iza Miko opuściła Polskę, żyła w luksusie. Teraz marudzi na "Miasto Aniołów"
Los Angeles, które kiedyś było dla Izabelli Miko spełnieniem marzeń, dziś coraz bardziej przypomina miejsce, w którym trudno złapać oddech. Aktorka nie ukrywa, że jest zawiedziona tym, jak bardzo pogorszyły się tam warunki życia. "Ludzie są smutni, bo nie pracują" – narzeka.
Izabella Miko wyjechała do Los Angeles pod koniec lat 90., by rozpocząć karierę aktorską i modelingową. Ukończyła prestiżowy Lee Strasberg Theatre and Film Institute, a przełomem w jej karierze była rola w filmie "Wygrane marzenia". Przez ponad 20 lat zbudowała tam swoje życie, dom i zawodową pozycję. Dziś jednak przyznaje, że miasto, które kiedyś było jej spełnieniem marzeń, zmieniło się nie do poznania, i to na gorsze.
Iza Miko o zamrażaniu jajeczek i drodze do macierzyństwa. Dostała ponad 200 zastrzyków! "To były przepłakane noce"
Izabella Miko krytykuje warunki w Los Angeles
W rozmowie z portalem Viva Izabella Miko wróciła pamięcią do czasów, kiedy Los Angeles wydawało jej się idealnym miejscem do życia.
10–12 lat temu to był po prostu raj — wspominała.
Aktorka nie ukrywa, że miasto, które niegdyś zachwycało ją energią i możliwościami, zmaga się z poważnym kryzysem. Wskazała na kilka czynników, które doprowadziły do obecnej sytuacji: pandemię COVID‑19, strajki aktorów i scenarzystów oraz katastrofy naturalne, które dotknęły Kalifornię.
Teraz tam jest taka depresja. (…) Ludzie są smutni, bo nie pracują. Najpierw były strajki aktorów, scenarzystów, potem był covid, nic się nie pracowało i po tym covidzie wszystko tak po prostu się posunęło — mówiła.
Dodała też, że skutki żywiołów odczuła na własnej skórze:
Pożary były, powodzie, zresztą ja też doznałam ogromnych strat przez te kataklizmy wszystkie, więc ludzie po prostu nie mają z czego żyć. Wyprowadzają się. (...) Także jest smutno tam. Już nie ma takich ciekawych imprez, tylko jak już jest impreza, to żeby promować coś — tłumaczyła.
Do tego dochodzą codzienne problemy mieszkańców.
Oprócz tego jest strasznie drogo i brudno. Nie wiem, co się stało — przyznała.
Izabella Miko przeżyła próbę włamania
Jakby tego było mało, Izabella Miko doświadczyła również próby włamania do swojego domu w Los Angeles. Opowiedziała o tym w tym samym wywiadzie, podkreślając, że sytuacja była dla niej stresująca, choć ostatecznie zakończyła się bez strat.
Mam oczywiście firmę, która monitoruje mój dom. No i dostałam alarm jeden, drugi… A ja akurat nagrywałam casting, mój telefon był wyłączony, więc jak włączyłam telefon, to było 15 smsów od sąsiadów, policja — relacjonowała.
Na szczęście nic nie zostało skradzione.
Nic się nie stało. Ale po prostu, no, tak jest — wyjaśniła Izabella Miko.
ZOBACZ TAKŻE: Iza Miko dumnie odsłoniła ZIEJĄCĄ PUSTKĘ w uzębieniu