Uzależniłam się od wszelkiego rodzaju kropelek do nosa, które nawilżały mi błonę śluzową. Pierwsze kupiłam sześć lat temu, żeby udrożnić zatoki - przyznała w rozmowie z Faktem
Na szczęście dla Skarbek, nie skończyło się to koniecznością wykonania zabiegu chirurgicznego, któremu musiała się poddać Siwiec. Doszło jedynie do domowego, dobrowolnego odwyku, który gwiazda sama sobie zarządziła:
Kiedyś całe noce oddychałam przez buzię, bo inaczej nie umiałam. Żeby skończyć z tymi kropelkami, postawiłam sobie w mieszkaniu nawilżacz powietrza, a lek zastąpiłam bezpieczną wodą morską. Minęło kilka dni, a ja już czuję się lepiej i mam nadzieję, że uda mi się na stałe odstawić kropelki - wyjaśniła gwiazda, znana również jako Honey
Mamy nadzieję, ze dojdzie do siebie i nie będzie już musiała korzystać z udogodnień medycznych, by oddychać swobodnie!