Negocjowała z nią sama szefowa wszystkich szefów. Małgorzata od dawna zabiegała o tę pracę. W ostatnim czasie zaczęła nawet publicznie apelować do Edwarda Miszczaka, by dał jej szansę. W końcu postawiła wszystkich pod ścianą. Nie mieli wyboru – w ostatnim czasie z TVN wiele osób odeszło, choćby Mołek, Sablewska czy Gessler. Uznali, że muszą jej dać szansę – przekazał Pomponik.
44-latka bardzo angażuje się w pracę. Gdy fani zaczęli jej zwracać uwagi na problemy z głosem, udała się nawet do logopedy, który zalecił jej ćwiczenia oddechowe.
To są ćwiczenia oddechowe. Cały organ, który wydaje głos, jest takim samym mięśniem, jak biceps czy pośladek. Ta świadomość, że wiesz, jak powinien pracować i tego, że tak jak na treningu ćwiczysz swoje ciało, tak jesteś w stanie wyćwiczyć swój głos, jest to dla mnie ogromnym ułatwieniem, bo ja głęboko wierzę w to, że jeżeli się chce to się może – pochwaliła się wspomnianemu wcześniej portalowi.
Tym razem to reporterka Jastrząb Post miała szansę porozmawiać z gwiazdą.
Nasza rozmówczyni opowiedziała nam o momentach załamania. Jak się okazuje, wiązały się one z jej życiem prywatnym, ponieważ stawia je ona wyżej niż pracę.
Miałam, właśnie te związane z życiem prywatnym. Tak naprawdę najbardziej związane z życiem prywatnym, bo jedyne, co może mnie dotknąć to zawirowania uczuciowe, bo to jest miejsce w którym jestem totalnie bezbronna. Rzeczy związane z pracą, są tylko pracą. Nawet jak są trudne, to masz świadomość, że to jest tylko praca, dasz sobie chwilę i ogarniesz temat.
Małgorzata przyznała, że jej praca zaczęła się w momencie, kiedy miała poczucie, że wszystko się wali. Obowiązki niewątpliwie pomogły jej sobie poradzić z załamaniem.
Moja praca zaczęła się w takim momencie, kiedy moje życie osobiste... kiedy miałam takie poczucie, że wszystko się wali, że to jest koniec mojego życia, a ono się właśnie wtedy rozpoczęło i to jest niesamowite.
Zapraszamy na materiał wideo.