Ewa Chodakowska na początku tygodnia oznajmiła, że rozstała się z mężem po 17 latach związku. "Z czasem praca zajęła w naszym życiu zbyt dużo miejsca. Próbowaliśmy na nowo poukładać naszą codzienność, ale zrozumieliśmy, że inaczej wyobrażamy sobie jej dalszy kształt" – wyjaśniła na Instagramie. Od tamtej pory dodała już kilka innych postów, w których prawi o życiu po rozpadzie związku. Nie inaczej było w niedzielę po południu, kiedy odniosła się do pytań swoich obserwatorek.
WIDEOEwa Chodakowska rozstała się z mężem. Mało kto pamięta, jak się poznali
Ewa Chodakowska przepracowała "żałobę po relacji"
Ewa Chodakowska twierdzi, że dostała od internautek wiele pytań o to, czemu jest radosna po rozstaniu z mężem. W obszernym wpisie na Instagramie wyjaśniła:
Moja "żałoba po relacji" nie zaczęła się w dniu, w którym poinformowałam (...) o moim rozwodzie. Przechodziłam ją przez wiele miesięcy. Zakończyłam ją podczas mojego trzytygodniowego pobytu na Seszelach. Wypłakałam tam morze łez, ale zrobiłam to w ciszy, z dala od social mediów. Inaczej każde moje słowo stałoby się pożywką dla "życzliwych". Nie każdy ból potrzebuje publiczności, żeby był prawdziwy.
"Zrozumiałam (...), że nie kończę jedynie ważnej relacji. Żegnam także pewną wersję siebie. Tę, która przez 15 lat wszystko dowoziła. Która nauczyła się regulować napięcie działaniem, a własną wartość potwierdzać skutecznością. Która tak długo była silna, że zapomniała, że siła bez prawa do słabości staje się pewną formą przemocy wobec siebie" – napisała Ewa Chodakowska na Instagramie.
Ewa Chodakowska była pracoholiczką. "Odpoczynek budził poczucie winy"
44-latka w dalszej części obszernego wpisu na Instagramie podkreśliła, że długo uczyła się odpuszczać i zwalniać tempo w pracy. Ewa Chodakowska wyznała, że wcześniej miała z tym duży problem, co wyjaśniła słowami:
Pracowitość nigdy nie była moim problemem. Problemem była niezdolność do zatrzymania się. Odpoczynek budził poczucie winy, zmęczenie traktowałam jak słabość, a własne granice jak przeszkody, które należy pokonać. To, co przez lata pomagało mi budować, z czasem zaczęło mnie od siebie oddalać.
"Bo nawet najlepsza strategia przetrwania może kiedyś stać się więzieniem. Dziś uczę się innego rodzaju siły: miękkiej, spokojnej, niewymagającej nieustannego udowadniania swojej wartości. Uczę się zostawiać miejsce na zmęczenie, gorszy dzień, chorobę, bezradność; nie naprawiać natychmiast każdej emocji; nie zamieniać całego życia w zadanie do wykonania. Moja dzisiejsza radość nie jest ucieczką od żałoby. Jest tym, co pojawiło się po jej przeżyciu" – podsumowała Ewa Chodakowska.
ZOBACZ TEŻ: Ewa Chodakowska stanowczo reaguje na plotki o zaburzeniach płodności. "Nie mam nic do ukrycia"