Dziennikarz portalu Pudelek, Michał Dziedzic, przeprowadził z Ewą szczery wywiad i zapytał ją o relacje z Anią. Konkurentka WAG pozwoliła sobie na szczerość.
Rozmówca Ewy na początku celnie spostrzegł:
Ewa, tego się nie da ukryć, że nie przepadacie za sobą (z Anią – przyp. red. Jastrząb Post).
Trenerka wyznała, że poznała Lewandowską i w zasadzie zaraz po tym zakończyły znajomość.
Ale poznałyśmy się i ja na tym etapie zakończyłam znajomość... Więc to nie jest tak, że to jest konflikt interesów czy jakiś inny. Czasem coś klika, a czasem nie. Tutaj nie ma konfliktu... (...) To jest czasem kwestia energii, systemu wartości. Nie zawsze jest tak, że ktoś, kto ma tę samą pasję, kliknie ci pod każdym innym względem – wytłumaczyła.
Między Ewą a Anią nie ma jednak żadnej rywalizacji – zaznaczyła ta pierwsza:
No z mojego punktu widzenia nie ma tej rywalizacji. Jestem bardzo mocno skupiona na komunikowaniu swoich działań.
Chodakowska zresztą często staje w obronie swojej konkurentki w branży fitness.
Ja bardzo często mam takie sytuacje, zupełnie serio, gdzie jestem na jakimś bankiecie, evencie i ktoś podchodzi do mnie i zaczyna rozmowę od osoby wyżej wymienionej i jedzie po niej. Moja reakcja: "bardzo źle zaczęłaś/ bardzo źle zacząłeś". Odwracam się na pięcie i odchodzę. Jeżeli chodzi o rywalizację, niech to będzie sportowa rywalizacja – pochwaliła się.
Na koniec tego wątku dumnie podkreśliła, że to ona jako pierwsza zajęła się tym sportem.
Dla mnie to jest oczywiste, bo tak wygląda chronologia – podsumowała.
Taka szczerość w show-biznesie to rzadkość!