Ewa Chodakowska od kilkunastu dni wrzuca na Instagrama wpisy, w których nawiązuje do reakcji internautów na jej rozstanie z mężem, Lefterisem Kawukisem. Zapewniła swoje obserwatorki, że nie muszą jej żałować, a ona sama zaczęła nowy etap w życiu. W sobotę udostępniła w sieci komentarze, w których piszą o niej, że jest biedna jako samotna kobieta bez dzieci. Chodakowska odniosła się do tego typu reakcji.
WIDEOEwa Chodakowska rozstała się z mężem. Mało kto pamięta, jak się poznali
Ewa Chodakowska grzmi po komentarzach internautów. "Niesłychane"
Ewa Chodakowska w najnowszym wpisie na Instagramie nie kryła rozczarowania, że internautki uważają ją za "bidulkę" i kobietę "smutną, bezwartościową, bezdzietną i bez chłopa". Tego typu komentarze podsumowała jako "tragedię w czterech aktach" i dodała:
Niesłychane, że w XXI wieku wciąż próbujemy mierzyć wartość kobiety jej stanem cywilnym i liczbą dzieci. Partner ma być, nieważne jaki, byle był! Dzieci najlepiej dwoje, koniecznie parka. Jedno to za mało, dwoje tej samej płci to wciąż "niekompletne", więc trzeba próbować do skutku. Ale też bez przesady, bo za dużo również nie wypada.
"Społeczeństwo zawsze znajdzie powód, żeby uznać twoje życie za niewłaściwe. Chyba że dokładnie odpowiada scenariuszowi, który napisało dla ciebie bez pytania o zgodę. A prawda jest znacznie prostsza: kobieta nie potrzebuje partnera, żeby być kompletna. Nie potrzebuje dziecka, żeby być wartościowa. Nie potrzebuje cierpieć po rozstaniu wystarczająco długo i wystarczająco widowiskowo, żeby jej emocje zostały uznane za prawdziwe. Można być samą i nie być samotną. Można nie mieć dzieci i prowadzić życie pełne miłości, bliskości i sensu. Można zakończyć małżeństwo bez wojny, nienawiści i publicznego dramatu. Można zamknąć jeden rozdział z wdzięcznością i z radością zacząć pisać następny" – zapewniła 44-latka.
Ewa Chodakowska nie wróci do męża. "Nie ma miejsca na wróżby"
Ewa Chodakowska zapewniła, że już pogodziła się z rozpadem jej małżeństwa, a z Lefterisem Kawukisem wciąż łączą ją pozytywne emocje. Napisała:
Moje szczęście nie jest przedstawieniem ani mechanizmem obronnym. Nie muszę go udowadniać. Po prostu je przeżywam i być może właśnie to uwiera najbardziej.
"A skoro już zamykamy temat, przynajmniej na chwilę… Nie rozstałam się z mężem wczoraj. Kurz emocji dawno opadł, każde z nas przepracowało swoją część historii i zaczyna dziś pisać własny rozdział. Nie ma tu miejsca na wróżby o powrotach. Nie trzeba nas też żałować ani się o nas martwić. Zostały wdzięczność, szacunek i przyjaźń. Kiedy więc słyszę: »O matko, i co teraz?«, odpowiadam: »Oddychaj, kochana. Musisz sobie z tym jakoś poradzić. My już sobie poradziliśmy. Dorośli i całkiem fajni z nas ludzie«" – podkreśliła trenerka fitnessu.