Całą sytuację doskonale opisał korespondent Dziennika Eurowizyjnego:
Mamy nadzieję, że podczas transmitowanego dla widzów koncertu obejdzie się bez tego typu wpadek. Z drugiej strony widzowie Eurowizji wielokrotnie mogli zaobserwować sceny, które nie były planowane w scenariuszach – na przykład rok temu podczas występu Jamali na scenę wszedł nagi mężczyzna otulony flagą Australii, z kolei w 2010 roku Daniel Diges z Hiszpanii powtórzył występ na koniec konkursu po tym, jak na scenę wtargnął miłośnik wbiegania na areny sportowe, Jimmy Jump.