Na widowni obecna była Ewa Krawczyk. Wdowa po Krzysztofie była niezwykle wzruszona, ale produkcja postawiła jej jeden warunek. Poproszono o to, aby była dzielna i nie płakała.
Tutaj, do „Tańca z Gwiazdami”, też dostałam zaproszenie pod warunkiem, że nie będę płakać. Uzbroiłam się w cierpliwość, nawet wzięłam tabletkę, żeby się nie rozpłakać, bo nie dałabym rady. Jest ciężko. Nie jest to jeszcze ten okres, który chciałabym, aby był, ale już raczkuje.
Krzysztof Krawczyk był ulubieńcem fanów i nic dziwnego, że produkcja Tańca z Gwiazdami zaproponowała mu udział w programie. Poza tym wiadomo, że był wielkim fanem tego show, co w rozmowie z Super Expressem zdradziła jego żona.
Razem z Krzysiem oglądaliśmy "Taniec z gwiazdami" i robiliśmy to nawet po naszych koncertach. Byliśmy bardzo ostrymi krytykami i nie zostawialiśmy suchej nitki na tancerzach. Razem z Krzysiem wysyłaliśmy SMS-y na naszych ulubieńców.
Dlaczego Krzysztof Krawczyk nie zdecydował się na wzięcie udziału w uwielbianym programie? Okazuje się, że przeszkodą było nie tylko chore biodro, ale także umowa, którą zawarł z Ewą.
Krzysiu wiele lat temu dostał propozycję wzięcia udziału w "Tańcu z gwiazdami". Nie przyjął jej. Kategorycznie odmówił. Po pierwsze, miał już wtedy problemy z biodrem, a po drugie, mieliśmy taką zasadę, że ja nie tańczę z żadnymi mężczyznami, a on z żadnymi kobietami. Powiedział wtedy "Żona by mi oczy wydrapała, gdybym się zgodził" - śmiała się Ewa w rozmowie z tabloidem.
Dla fanów to na pewno wielka strata chętnie bowiem zobaczyliby wokalistę na parkiecie i zostałoby po nim kolejne wspomnienie.