Znana dziennikarka staje w obronie Danuty Holeckiej. "Słabe i bezduszne"

Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej" sprzeciwiła się wyśmiewaniu Danuty Holeckiej po zatrzymaniu jej męża przez policję. W ostrym wpisie na platformie X zwróciła się do śmieszkujących internautów. – Dajcie spokój – zaapelowała w obronie pracownicy TV Republika.

Danuta HoleckaDanuta Holecka
Źródło zdjęć: © TV Republika
Katarzyna Złotowska

Danuta Holecka od dwóch dni staje w obronie swojego męża, który we Wszystkich Świętych złamał przepisy drogowe. Krzysztof Dunin-Holecki zaparkował pod cmentarzem mimo zakazu ruchu, po czym odmówił wylegitymowania się policjantom. 58-latka w chwili zatrzymania wyglądała zupełnie inaczej niż na wizji (nie miała zrobionych włosów i była bez makijażu), co nie uszło uwadze internautów. Wpisy komentujące wygląd Holeckiej nie spodobały się Dominice Wielowieyskiej z "Gazety Wyborczej", czemu dała wyraz na platformie X.


WIDEO
Zapytaliśmy o zarobki Holeckiej. "Ja rocznie nie mam tyle"

Dominika Wielowieyska broni Danuty Holeckiej. "Dajcie spokój"

Dziennikarka "Gazety Wyborczej" stanęła w obronie Danuty Holeckiej i stanowczo sprzeciwiła się podśmiechujkom z wyglądu pracownicy TV Republika. Napisała:

Bardzo słabe i bezduszne jest to naśmiewanie się ze zdjęcia Danuty Holeckiej, które zrobiono na ulicy 1 listopada. W tej chwili abstrahuję od tego, czy interwencja policji wobec jej męża była uzasadniona, czy nie. Chodzi mi o te fotki Danuty Holeckiej porównywane z kadrami z telewizji. Dajcie spokój. Wam też, drodzy komentatorzy, można zrobić zdjęcie, gdy wyglądacie niekorzystnie.

Mąż Danuty Holeckiej został zatrzymany przez policję

Krzysztof Dunin-Holecki w niedzielę 1 listopada miał wjechać za znak zakazu ruchu, a następnie odmówić policjantom podania danych osobowych. Ostatecznie wdał się w szarpaninę z funkcjonariuszami, którzy następnie założyli mu kajdanki. Mąż Danuty Holeckiej w wywiadzie dla "Faktu" przyznał, że świadomie złamał przepisy. Stwierdził:

Przyszedł policjant i zapytał, czy nie obowiązują mnie znaki drogowe, bo na początku drogi postawiony jest zakaz wjazdu. Odpowiedziałem grzecznie, że obowiązują, ale parkujemy tu codziennie, bo mamy pochowanego syna i nikt nie robi z tego powodu problemów. (...) Powiedziałem, że nie mam przy sobie dokumentów i prosiłem, żeby dał spokój, bo dzisiaj jest święto. Nie dało się z nim jednak normalnie porozmawiać.

Funkcjonariusze policji po całym zajściu wydali oświadczenie, w którym przedstawili swoją wersję wydarzeń. "Kierujący samochodem wjechał w obszar objęty znakiem B-1 »zakaz ruchu w obu kierunkach«, obowiązującym w związku z czasową zmianą organizacji ruchu w pobliżu cmentarza. Mężczyzna podczas interwencji nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy i odmówił podania swoich danych osobowych. W związku z jego zachowaniem policjanci zastosowali kajdanki, aby zapobiec samowolnemu oddaleniu się. (...) Podkreślamy, że interwencja była następstwem stwierdzonego naruszenia przepisów ruchu drogowego i zachowania kierującego podczas podejmowanych przez policjantów czynności. Nie miała żadnego związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywaną przez nich działalnością zawodową. Informacje przedstawiające interwencję jako podjętą bez uzasadnionej przyczyny są niezgodne z ustalonym przebiegiem zdarzenia" – zapewnili.

Danuta Holecka
Danuta Holecka poza kamerami i w studiu TV Republika © X@lucekteam
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY