Jak wytłumaczyła w rozmowie ze Zwierciadłem, drugie "tak" w życiu powiedziała... samej sobie. Data 23 kwietnia była nieprzypadkowa.
Po rozwodzie, 29 kwietnia 2023 roku, wzięłam ze sobą ślub. Niecałe dwa tygodnie po rocznicy ślubu, który brałam z byłym mężem. Chciałam, aby to było blisko tej daty. I to był samoślub z prawdziwego zdarzenia! - powiedziała uradowana.
Artystka dopilnowała, aby każdy element jej ślubu był jak najlepiej dopracowany. Miała w głowie dokładny plan ceremonii poprzedzonej wieczorem panieńskim. Nie zabrakło też klasycznej ślubnej estetyki.
Odbył się wieczór panieński, zamówiłam u krawcowej piękną suknię ślubną. Białą. Zamówiłam też sygnet z moimi inicjałami, AR, zamiast obrączki. Sama ceremonia zaślubin wyglądała tak, że stanęliśmy wszyscy w kręgu, trzymając się za ręce. Wypowiedziałam ze wzruszeniem przysięgę, którą sama napisałam - wspominała w wywiadzie.
Jak wytłumaczyła Anna Rusowicz, pomysł ślubu ze sobą samą majaczył jej w głowie już od jakiegoś czasu. Chciała w ten sposób wynagrodzić sobie wszystkie lata, kiedy czekała, aż otrzyma wystarczająco dużo miłości. Obecnie nie kryje rozczarowania.
Mnie w dzieciństwie brakowało matki, która zginęła w wypadku, kiedy miałam osiem lat, a potem także ojca, który oddał mnie wujostwu na wychowanie. Od zawsze nosiłam deficyt uczuć, łaknęłam ich, żebrałam o miłość, a dostawałam tylko ochłapy. Dlatego tkwiłam w małżeństwie, odpychając od siebie myśli, że to ułuda - stwierdziła.
Podoba wam się taki pomysł?