Anna-Maria Sieklucka znalazła się w centrum medialnego zainteresowania za sprawą najnowszych doniesień "Gazety Wyborczej". Jak poinformował dziennik, polska aktorka wzięła udział w niezwykle wystawnej imprezie zorganizowanej w maju 2024 r., której głównym celem było promowanie Węgier na arenie międzynarodowej. Rozmach tego wydarzenia robił ogromne wrażenie, jednak to kulisy i koszty budzą dziś największe kontrowersje. Co więcej, zagraniczni goście nocowali w luksusowym hotelu należącym do zięcia premiera Viktora Orbána, a w trakcie wyjazdu mieli okazję spotkać się bezpośrednio z jego córką.
WIDEOPiotr Kraśko został zapytany o Skolima. "Nie mam pojęcia, kto to jest"
Anna Maria Sieklucka promowała Budapeszt w mediach społecznościowych
Według doniesień medialnych majowy wyjazd influencerów do Budapesztu w 2024 r. kosztował węgierską izbę turystyczną 3,18 mld forintów (ok. 37 mln zł). Nieco mniej niż połowę tej kwoty wydano na reklamy i płatne treści publikowane w mediach społecznościowych uczestników. Wśród zaproszonych gości byli twórcy m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch, Niemiec, Szwecji, Szwajcarii, Francji, Kanady, Słowacji, a także z Australii i Bahamów. Na liście znalazła się również Anna-Maria Sieklucka. Trzy dni po zakończeniu wydarzenia aktorka opublikowała krótki film z Budapesztu i podziękowała za zaproszenie.
Wspomnienia z epickiej podróży do Budapesztu. Miasto oczarowało mnie swoim pięknem - napisała Anna Maria Sieklucka na Instagramie.
Co ciekawe, część influencerów nie opublikowała żadnych treści po wyjeździe, a jedna z osób... miała nawet pomylić Budapeszt z Pragą. "Gazeta Wyborcza" wysłała do Siekluckiej i jej agenta pytania m.in. o ewentualne spotkanie z Rahel Orbán i nocleg w Hotel Dorothea, ale odpowiedzi nie nadeszły.