W filmie opublikowanym na TikToku kobieta relacjonuje, że mieszkanie w pobliżu domu influencerki ma wiązać się z wieloma niedogodnościami. Nagranie pojawiło się po głośnych akcjach ruchu klimatycznego Jazda!, którego aktywiści oblali dom Andziaks oraz jej sklep sztucznymi odchodami.
WIDEOMaja Rutkowski szczerze o hormonach, walce o formę i trzecie dziecko. Ile aktualnie waży? "Był moment, że ważyłam 100 kg"
Rzekoma sąsiadka Andziaks nadaje na TikToku
Autorka nagrania mówi o budowie dużego domu w okolicy i o tym, jak ma wyglądać sytuacja zimą.
Kupujesz sobie dom pod Wilanowem za kilka milionów, na kredyt. (...) Ale na waszej ulicy zaczyna się budować wielki dom, którego budowa jest, powiedzmy, uciążliwa. Zimą ten dom po prostu świeci lampeczkami na 500 metrów, miga - słyszymy na nagraniu.
W filmie pada też zarzut dotyczący wykorzystania przestrzeni publicznej: "Regularnie chodnik jest zastawiony paletami z paczkami PR. Jak przyjeżdżają znajomi tej osoby, to chodnik służy jako parking". Autorka odniosła się również do incydentu z udziałem aktywistów, opisując zamieszanie w okolicy.
A pewnego dnia przychodzą aktywiści, których nie oceniam jednoznacznie negatywnie, natomiast obrzucają wasz chodnik i okolicę sztucznym kałem, zjeżdżają się reporterzy i generalnie jest harmider. Nie da się przejechać ulicą. I tak wygląda sąsiedztwo Andziaks. Nie pozdrawiam! - podsumowała.
Andziaks odpowiada "sąsiadce"
Redakcja Plotka skontaktowała się z Andziaks z prośbą o komentarz do nagrania i zarzutów. Influencerka powiedziała, że osoba z TikToka nie mieszka w jej sąsiedztwie, a część relacji nie ma potwierdzenia.
To nie jest nasza sąsiadka. Ani jednego reportera u nas nie było. Nie widzicie, że jest to dziewczyna, która szuka rozgłosu na cudzej tragedii? - odpowiedziała.