Agnieszka Grochowska na najważniejszy festiwal w życiu wyszykowała się w 15 minut!
A wszystko przez...
Staram się robić dobrze to, co robię. Najlepiej, jak umiem. Bankiet nie jest moim miejscem pracy. Nie chcę deprecjonować tego świata. Po prostu nie jest mój. Pamiętam jak w Wenecji przed pokazem "Wałęsy" byłam umówiona z fryzjerem i makijażystką, ale syn nieco pokrzyżował moje plany i w efekcie czesałam się, karmiąc - powiedziała. - Po położeniu go spać musiałam w piętnaście minut się umalować i wyjść na czerwony dywan.
Agnieszka Grochowska przyznaje, że czasami naprawdę chciałaby pięknie wyglądać, ponieważ to świadczy o szacunku do innych osób pojawiających się na przyjęciach, ale ma tyle na głowie, że czasami zaplanowanie czegoś graniczy z cudem. Z drugiej strony ma świadomość, że makijaż i fryzura nie są najważniejszymi rzeczami na świecie, bo w końcu ważne jest to, kto jest jakim człowiekiem.