Odszedł Wiesław Michnikowski. Do lepszego świata, w którym czekają na niego Starsi Panowie.Wsród nich i Tata, który napisał dla niego mnóstwo tekstów i pana Wiesia wprost kochał.My go też kochaliśmy. W pracy najskromniejszy ze skromnych. Życzliwy, profesjonalny. Niezwykle szarmancki, zawsze z klasą i humorem. Prywatnie nie był typem wesołka. Wręcz przeciwnie, nie raz sprawiał zawód towarzystwu, które oczekiwało na kaskadę żartów. Miał jednak swój żelazny repertuar, którego nie mogę zacytować, i nim raczył wybranych. Była to wtedy najprawdziwsza uczta. Co innego na scenie- jego królestwie prawdziwym.Tu nie miał dla nas litości. Płakaliśmy ze śmiechu podziwiając Jego kreacje aktorskie. Pozostanie niezastąpiony. Odczuwam jakiś piekielny smutek i pustkę… Żegnaj panie Wiesiu!
Z jej słów bije szacunek i podziw, nie sposób też nie zauważyć rozżalenia dziennikarki. Łączymy się z nią w bólu, bo Michnikowskiego nie zdoła zastąpić nikt.