Tomasz Hajto zrzekł się własnej wiary, by uniknąć podatku. Przed laty oszukał fiskusa

Tomasz Hajto przed laty oszukał niemiecki urząd i udawał, że nie jest katolikiem, by nie zapłacić podatku kościelnego. Opowiedział o tym w swojej książce autobiograficznej, a później w podcaście "WojewódzkiKędzierski". – Dostałem grzywnę i karę za to, że chciałem oszukać urząd skarbowy – ujawnił były piłkarz reprezentacji Polski.

Tomasz HajtoTomasz Hajto
Źródło zdjęć: © KAPIF, YouTube@WojewódzkiKędzierski | dgorski
Katarzyna Złotowska

Tomasz Hajto urodził się 16 października 1972 r. w Makowie Podhalańskim. W latach 1996-2005 grał w reprezentacji Polski w piłce nożnej, później był trenerem, a obecnie spełnia się jako komentator sportowy. Prywatnie jest katolikiem, o czym z dumą mówi w wywiadach. Kiedyś ujawnił, że wyparł się swojej wiary, by zaoszczędzić pieniądze.


WIDEO
Hajto wściekły na Książula. Stanął w obronie hotelu w Pobierowie

Tomasz Hajto oszukał fiskusa, by uniknąć podatku kościelnego

Tomasz Hajto opowiedział o problemach z niemieckim urzędem skarbowym w swojej autobiografii z 2021 r. Do tematu wrócił w zeszłym roku podczas podcastu "WojewódzkiKędzierski". Piotr Kędzierski przypomniał byłemu piłkarzowi, że niemiecki fiskus "ścigał go za to, że się pomodlił przed wejściem na murawę". Hajto wyjaśnił:

W 1997 r. wyjechałem do Niemiec (...). Wypełniam formularz w urzędzie. [Urzędniczka] pyta, czy jestem katolikiem. (...) [Nauczyciel języka niemieckiego, z którym wówczas współpracował] mówi mi na ucho: "Jak powiesz, że jesteś katolikiem, to płacisz 7 proc. od zarobków netto na Kościół w Niemczech, z którego w ogóle nie korzystasz, bo w Polsce chodzisz do kościoła".

Tomasz Hajto podkreślił, że nie chce wyrzekać się swojej wiary, dlatego potwierdził, że jest katolikiem. Następnie wyjaśnił, że jego nauczyciel przekonał go, by zmienił deklarację, bo "nikt tego nie będzie sprawdzał". Namówiony, wrócił do urzędu i wmówił urzędniczce, że źle zrozumiał jej pytanie i że wcale nie jest katolikiem. Dodał:

Urzędniczka oczywiście zapisała. Mijają trzy, cztery lata, wychodzę na murawę, żegnam się. (...) No, i stało się – dostaję wezwanie do urzędu skarbowego. Dzwonię do swojego mecenasa, mówię: "Weź, zadzwoń, zerknij, zapytaj, co się dzieje".

"Jadę w tym dniu na stację benzynową, chcę zapłacić, daję karty, a tam odmowa. (...) Dzwonię do banku, co nas obsługiwał. (...) Okazało się, że urząd skarbowy wysłał do kurii warszawskiej, warszawska do Krakowa, a krakowska do Makowa przetłumaczony papier, czy jestem oficjalnie wycofany z Kościoła. (...) Oni mi naliczyli za te wszystkie lata 7 proc. wszystkich moich zarobków i dali mi siedem dni na zapłatę, ale konta już mi zablokowali. Plus dostałem grzywnę i karę za to, że chciałem oszukać urząd skarbowy. Mówię: »Zaraz jeszcze pójdę siedzieć za moją wiarę, bo w wypełnieniu powiedziałem, że nie jestem katolikiem«" – opowiedział Hajto.

Tomasz Hajto
Tomasz Hajto © YouTube@WojewódzkiKędzierski
Wybrane dla Ciebie