Jednak kiedy w maju tego roku pojawił się na świecie drugi potomek pary muzyk dał się nakłonić do zwierzeń:
Miłość do moich dzieci rekompensuje mi w stu procentach wszystkie ograniczenia, które one ze sobą przyniosły. Brzmi jak banał, ale tak po prostu jest. Zawsze lubiłem dzieci, ale kiedy patrzę na własne, rosną mi skrzydła, nawet po nieprzespanej nocy. Jak trzeba, tarzam się po podłodze, jak trzeba być niedźwiedziem, jestem niedźwiedziem. Z rozkoszą.
Sebastian nigdy nie ukrywał, że wiara w Boga, którą wyniósł z domu jest dla niego niezwykle ważna:
To, że udało mi się w końcu spotkać tę kobietę i założyć upragnioną rodzinę, jest zasługą mojej wiary. Wymodliłem sobie swoje szczęście - powiedział w wywiadzie dla magazynu "Na żywo"
Wielki, silny, męski góral, który z taką miłością mówi o swoich dzieciach… Paulinie możemy tylko pogratulować.