W moim rodzinnym domu utarło się, że od przyrządzania ryby jestem ja. Nie ma w tym nic przyjemnego, ale ktoś musi. Pilnuję, by karp długo się nie męczył. Od razu po przyjściu z zakupów biorę się do tej koniecznej czynność, a potem osobiście go filetuję. W taki sposób odciążam trochę w kuchni mamę i babcię - wyznał w rozmowie z Super Expressem
W każdym domu jest ktoś, kto musi spełnić ten niemiły obowiązek. Kto zajmuje się tym u was?