Witold Płóciennik – autor zdjęć do takich produkcji jak "Klangor", "Stulecie Winnych" czy nagrodzonego w Gdyni filmu "Ikar. Legenda Mietka Kosza" – pracował w Gorzowie Wielkopolskim na planie nowego serialu kryminalnego dla platformy Netflix. Korzystając z przerwy w zdjęciach, w sobotę 29 sierpnia udał się do malowniczych Lubniewic nad jezioro Lubiąż, aby odpocząć. Stamtąd planował udać się do Zielonej Góry, by odwiedzić matkę. Gdy nie nawiązał ponownego kontaktu z bliskimi, zgłoszono jego zaginięcie, a prace na planie filmowym zostały wstrzymane. W centrum miasteczka odnaleziono zaparkowany samochód operatora marki Volkswagen Tiguan.
ZOBACZ TAKŻE: Rutkowski szuka Romanowskiego. "I tak Pana DOPADNĘ"
WIDEOIrena Santor o samopoczuciu i służbie zdrowia. Wspomina sytuację z karetką: „Natychmiast z tej karetki znalazłam się…”
Rodzina szuka zaginionego Witolda Płóciennika
W poszukiwania 56-latka zaangażowano ogromne siły i środki. Rejon jeziora Lubiąż oraz okoliczne kompleksy leśne przeczesują policjanci, strażacy, ratownicy WOPR, wojsko, a także koledzy z ekipy filmowej. W akcji wykorzystywane są drony z kamerami termowizyjnymi, specjalistyczne sonary, quady oraz policyjny śmigłowiec. W działania na miejscu aktywnie włączyli się również najbliżsi zaginionego.
Jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną. Tutaj członkowie rodziny również biorą czynny udział w poszukiwaniach zaginionego — poinformowała w rozmowie z "Faktem" sierżant Martyna Litka, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Sulęcinie.
ZOBACZ TAKŻE: Krzysztof Rutkowski jest gotów ruszyć NA FRONT
Policja sprawdza każdy możliwy trop w sprawie zaginięcia Witolda Płóciennika
Tuż przed utratą kontaktu z rodziną filmowiec przesłał swoim bliskim pamiątkowe zdjęcie. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że mężczyzna uwiecznił swój wypoczynek nad jeziorem. Śledczy zabezpieczają nagrania z okolicznych monitoringów, aby szczegółowo odtworzyć krok po kroku ruchy mężczyzny od momentu pozostawienia pojazdu pod jedną z lokalnych kawiarni.
Jednocześnie przedstawiciele policji zaznaczają, że na obecnym etapie śledztwa nie wykluczają żadnej możliwości i unikają przedwczesnych wniosków.
Nie zakładamy żadnego scenariusza, bo to byłyby tylko spekulacje. Musimy sprawdzić każdy możliwy element, który mógłby nas przybliżyć do znalezienia tego człowieka. I to też robimy, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co tak naprawdę planował i gdzie chciał być — podsumowała sierżant Martyna Litka.