Sprawa Marcina Romanowskiego to od miesięcy jeden z najgorętszych wątków polityczno-kryminalnych w Polsce. Były wiceminister sprawiedliwości i poseł jest poszukiwany listem gończym oraz Europejskim Nakazem Aresztowania w związku z gigantyczną aferą wokół Funduszu Sprawiedliwości. Gdy w mediach pojawiły się doniesienia, że polityk przebywa w prorosyjskim Naddniestrzu – skąd do polskiego sądu wpłynął podpisany przez niego list z prośbą o list żelazny – do gry postanowił wejść Krzysztof Rutkowski.
WIDEOUsługi Krzysztofa Rutkowskiego tylko dla majętnych klientów:
Krzysztof Rutkowski o poszukiwaniach Marcina Romanowskiego
Krzysztof Rutkowski ogłosił, że wyznacza 10 tysięcy dolarów nagrody (ok. 37 tys. zł) za pomoc w ustaleniu miejsca pobytu zbiega i zorganizował wyprawę do Mołdawii. Na miejscu odwiedził m.in. naddniestrzańską placówkę pocztową, z której nadano tajemniczy list, zarzucając polskim i mołdawskim służbom opieszałość w weryfikacji tego śladu.
Panie wiceministrze Marcinie Romanowski, zaoszczędzi pan sobie stresu, wciąż i ciągle ukrywając się przede mną, bo i tak pana dopadnę, bez względu na to, w której części świata pan się schowa – pisał na Instagramie.
"Był pan przekonany, że na terytorium Republiki Naddniestrzańskiej nikt nie wjedzie i miał pan rację. Nikt nie wjechał z Polski: ani agenci CBŚP, ani dziennikarze wojenni z polskich wiodących stacji telewizyjnych, ale wjechałem ja z moimi ludźmi. Pomimo ryzykownej operacji poszukiwania pana w Tyraspolu służby Republiki Naddniestrzańskiej udzieliły nam bardzo skutecznej pomocy i gdyby pan tam był, to już zakończyłby się pana koszmar. Sądzę, że oczekiwałby pan w mołdawskim więzieniu na deportację do Polski" – dodał.
Rutkowski podkreślił, że informacje o nagrodzie trafiły do całej Europy.
Będzie pan leżał z żelazem na łapach – skwitował.
Marcin Romanowski i miliony z Funduszu Sprawiedliwości pod lupą prokuratury
Marcin Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy zarządzaniu i wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. W październiku 2024 r. Prokuratura Krajowa przedstawiła mu 11 zarzutów, w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przekraczania uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Według śledczych część zarzutów dotyczy pieniędzy przekraczających 107 mln zł, a kolejne 58 mln zł miało być przedmiotem usiłowania przywłaszczenia. Prokuratura wskazywała również na podejrzenie ustawiania konkursów i przekazywania środków podmiotom, które nie spełniały wymaganych kryteriów.
Jednym z najważniejszych wątków śledztwa jest działalność Fundacji Profeto i jej szefa, ks. Michała Olszewskiego. Prokuratura twierdzi, że fundacja otrzymała z Funduszu Sprawiedliwości ponad 66 mln zł, mimo że nie spełniała warunków formalnych i merytorycznych do uzyskania dotacji. Środki miały zostać przeznaczone m.in. na budowę ośrodka "Archipelag" w Wilanowie.
W sprawie pojawia się również Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego, czyli sercanie. Według ustaleń prokuratury firma TISO przelała na konto zgromadzenia 3,65 mln zł w ramach umowy najmu części nieruchomości związanej z budową ośrodka. Następnie ks. Olszewski miał przelać tę kwotę na konto Fundacji Profeto. Śledczy uznali, że taki sposób przepływu pieniędzy mógł utrudnić ustalenie ich pochodzenia.