W rozmowie z JastrzabPost dziennikarka zdradziła kilka smaczków ze swojego życia małżeńskiego:
Nie jesteśmy włoskim małżeństwem, ani nie ma cichych dni. My nigdy długo się na siebie nie gniewamy. Jeśli już dochodzi do jakiejś kłótni albo wymiany zdań to nawet jeżeli ktoś strzeli focha to za chwilę zapominamy o tej sytuacji. Dużo się śmiejemy, jak ja się zdenerwuję to mąż zawsze mnie rozśmiesza i za chwile już jest po kłótni. Nie ma cichych dni absolutnie. Nie dopuściłabym chyba i mąż tak samo do tego, żeby nie odzywać się do siebie, nie dzwonić. To jest bardzo przykre.
To się nazywa małżeństwo idealne! Paulina i Piotr to prawdziwi szczęściarze :)