I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że fanów zaskoczył nieco termin ślubu. Lipiec, czyli miesiąc bez litery R, w dodatku czwartek, czyli środek tygodnia, a nie weekend jak to zwykle w przypadku ślubów bywa. Wszyscy zachodzili w głowę skąd pomysł, by pobrać się w taki dzień. Na ratunek przybyła mama Sebastiana:
Trzeba przyznać, że faktycznie ma to sens. A biorąc pod uwagę, że Paulina i Sebastian są bardzo wierzący - data przestaje zaskakiwać i zaczyna wzbudzać szacunek.