Starał się o wywiad z Olgą Tokarczuk, ale mu odmówiono. "Niedopuszczalne pytania"

Adam Pantek z "Rzeczpospolitej" planował przeprowadzić wywiad z Olgą Tokarczuk, ale wydawnictwo promujące dzieła pisarki miało odmówić mu współpracy przez to, jakie pytania chciał zadać. Niektóre dotyczyły wyznania noblistki o używaniu narzędzi AI podczas pracy. – Tokarczuk od lat jest coraz bardziej otoczona bezpiecznym kokonem, który pilnuje, żeby dostęp do niej mieli jedynie "życzliwi" i "sprawdzeni" rozmówcy – pisze Pantak.

Olga TokarczukOlga Tokarczuk
Źródło zdjęć: © KAPIF
Sergiusz Królak

Adam Pantak ujawnił w nowym numerze "Plusa Minusa" (weekendowego wydania "Rzeczpospolitej"), dlaczego nie doszło do jego wywiadu z Olgą Tokarczuk. Dziennikarz chciał porozmawiać z pisarką o jej nowej powieści pt. "Świata jest za dużo", którą wydaje Wydawnictwo Literackie. Najpierw odmówiono mu spotkania z Tokarczuk "z uwagi na napięty grafik" autorki, ale zapewniono go, że 64-latka odpowie mailowo na przesłane pytania. Ostatecznie do tego nie doszło, bo wydawca odmówił przekazania pytań.


WIDEO
Noblistka przyznała, że korzysta z AI. Olga Tokarczuk wywołała kontrowersje

Odmówili mu wywiadu z Olgą Tokarczuk. Ujawnił szczegóły

Adam Pantak ujawnił, jaką odpowiedź otrzymał od przedstawicieli wydawnictwa, kiedy ci odmówili mu wywiadu z Olgą Tokarczuk. "Powód? Zbyt konfrontacyjny ton. Padły też przykłady niedopuszczalnych pytań" – opisał redaktor. Ujawnił też kilka z 25 pytań, które chciał zadać noblistce:

"Zrujnowane miasto jako pierwsza w posiadanie bierze przyroda – paprocie, mrówki. Tak jakby natura była równoprawnym bohaterem świadomym tego, że skończyła się wojna. Z kolei losy bohaterów splatają się w przedziwną mozaikę wzajemnych zależności i zaskakujących powiązań. Nie za bardzo baśniowo?"; "Wierzy pani w celowość procesu dziejowego, ducha dziejów Hegla? »Czy istnieje coś takiego jak plan?« – powtarzam pani pytanie z eseju »Lalka i perła«".

Adam Pantak zdradził też, że chciał zadać Oldze Tokarczuk kilka pytań o jej kontrowersyjne wyznanie z maja 2026 r., kiedy to ujawniła, że rozmawia ze sztuczną inteligencją. Wielu miłośników czytania książek wzburzyło się na samą myśl, że noblistka mogłaby tworzyć kolejne dzieła z użycia programów AI. Dziennikarz ujawnił, że chciał zadać noblistce następujące pytania:

"Jaką część »Świata jest za dużo« napisała sztuczna inteligencja?"; "Wie pani, że ludzie będą wrzucać pani nowe teksty do detektorów AI?"; "Co pani czuje, gdy Tokarczuk to dla wielu dziś ta od nazywania AI »kochaną«?"

Odmówili mu wywiadu z Olgą Tokarczuk. "Otoczona kokonem"

Redaktor wskazał, że przedstawiciele Wydawnictwa Literackiego w mailu nieco inaczej uzasadnili odrzucenie pytań do Olgi Tokarczuk. "Czytam, że przesłane przeze mnie pytania odbiegają od zakresu tematycznego, który nakreśliłem przed lekturą »Świata jest za dużo« i z tego powodu nie trafią do noblistki. O konfrontacyjnym tonie tym razem nie ma ani słowa" – opisał Adam Pantak. Dodał, że chciał zadać pytania "z pozycji dociekliwego »studenta«, który głęboko wierzy, że jego profesor, nawet wzięty pod włos, udzieli błyskotliwej odpowiedzi". Stwierdził też:

Prawdziwa wielkość nie obawia się pytań świadczących o tym, że dyskutowany tekst się przeczytało i przemyślało. To przeciwieństwo niezrozumiałej dla mnie metody rozmów o książce polegającej na zachęcaniu autora, by ten streścił akcję swojej powieści.

"Olga Tokarczuk (choć wątpię, by podjęła jakąkolwiek decyzję w tej sprawie), podobnie zresztą jak reprezentujące ją wydawnictwo, oczywiście ma prawo odmówić wywiadu albo wycofać się z wcześniejszych ustaleń, nie podając jakiegokolwiek powodu. (...) To radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać" – zauważył w "Plusie Minusie".

Adam Pontak dał też czytelnikom do zrozumienia, że "w literackim świecie od lat (a zwłaszcza po Noblu) słychać, że Olgę Tokarczuk coraz bardziej otacza bezpieczny kokon, na który składają się jej asystenci, pracownicy fundacji jej imienia i menedżerowie wydawnictw, którzy pilnują, żeby dostęp do niej mieli jedynie »życzliwi« i »sprawdzeni« rozmówcy".

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk nie udzieliła wywiadu "Rzeczpospolitej" © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ