Według jednego z blogerów, który był na festiwalu, miało tam miejsce... rozsypania prochów Davida Bowie!
Uczestnicy procesji udali się na miejsce spalenia świątyni The Temple of Black Rock City słuchając muzyki artysty. Wszyscy mieli na twarzy namalowaną chrakterystyczną błyskawicę.
Podobno całość wyszła od syna chrzestnego Davida, który z nim o tym długo rozmawiał i przedstawił mu ideologię festiwalu i gwiazdor nie miał nic przeciwko, jednak rzecznik prasowy rodziny Bowie nie chce komentować tych doniesień, podobnie jak nikt z rodziny.