Na tym chce ZAROBIĆ Daniel Martyniuk. Potem chce "zniknąć gdzieś na rok"

Daniel Martyniuk ma za sobą nietypowy epizod zawodowy. Jeszcze niedawno pływał na kontenerowcach, próbując swoich sił w pracy na morzu. Choć ostatecznie nie związał z nim swojej przyszłości, dziś wspomina ten okres z dużym dystansem. Jedno marzenie pozostało jednak niezmienne – syn Zenka Martyniuka wciąż chciałby mieć własny jacht.

Daniel MartyniukDaniel Martyniuk
Źródło zdjęć: © Youtube@zurnalistapl
Aneta Kowal

Dziś Daniel Martyniuk próbuje swoich sił w telewizji, a widzowie mogą oglądać go w programie "Nasi w mundurach". Jest o nim głośno także w sieci, choć zazwyczaj za sprawą kolejnych kontrowersji i niechlubnych wypowiedzi oraz nagrań. Mało kto wie, że syn Zenka Martyniuka kiedyś kształcił się na Wydziale Nawigacyjnym Akademii Morskiej w Gdyni i próbował swoich sił na morzu.


WIDEO
Daniel Martyniuk w końcu się obłowi. Na horyzoncie MMA:

Daniel Martyniuk pracował na morzu

Daniel nie ukrywa, że na morzu przeszedł pełną ścieżkę – od najniższych szczebli. Zapytany przez dziennikarza TV Reklama o to, czy pracował na statku, odpowiedział:

Tak, na kontenerowcu. Ja byłem wtedy jako kadet, później jako młodszy marynarz. I podczas kilku takich rejsów postanowiłem... zrezygnowałem z tego całego pływania. Powinienem być oficerem nawigatorem, ale nigdy nie zdałem tego testu w Urzędzie Morskim w Gdyni na oficera nawigatora, trzeciego oficera. I jakoś później zająłem się pracą na jachtach prywatnych.

Daniel Martyniuk chce kupić jacht i ruszyć w świat z rodziną

Choć zrezygnował z kariery na gigantycznych frachtowcach, pasja do wody w nim została. W wywiadzie dla "Faktu" Daniel Martyniuk zaznaczył, że traktował to jako życiowy sprawdzian, a dziś mierzy znacznie wyżej – we własną jednostkę:

Ta przygoda ze statkami była chwilowa. Chciałem poczuć się jak marynarz. Ale ja kocham morze i postanowiłem, że w przyszłości kupię sobie jacht.

Celebryta snuł nawet wizję wielomiesięcznej podróży po świecie.

Nawet teraz czasami mam takie pomysły, żeby sprzedać samochód i kupić sobie stary jacht z duszą. I zniknąć gdzieś na rok, na przykład na Polinezji czy Oceanii.

W swoich planach uwzględnia także rodzinę.

Dziecko, jeżeli by podrosło, mogłoby razem ze mną wyjechać. Spotykałem rodziny, które żeglują po świecie i całkowicie zmieniają swoje życie. Pół roku z synem na pokładzie na pewno dużo by go nauczyło. Faustynę też, oczywiście.
Daniel Martyniuk pracował na statkach
Daniel Martyniuk pracował na statkach © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY