Natychmiast zadzwoniła do byłego partnera, który jest przecież ojcem jej dzieci, by zapytać, co się wydarzyło. Rozmawiali o tym jakie podjąć środki, by nie narażać na niebezpieczeństwo córek. Uznali, że lepiej będzie, aby w najbliższym czasie Dubieniecki ograniczył spotkania z dziewczynkami. Zgodnie zdecydowali, że zagrożenie, jakie mu grozi, jest realne - relacjonowała osoba z otoczenia rodziny
Choć para rozwiodła się, córki wychowują wspólnie i starają się dać im normalne dzieciństwo. Nic dziwnego, że w obliczu niebezpieczeństwa zwarli zgodnie szyki i przygotowali strategię.
Myślicie, że Dubieniecki naprawdę padł ofiarą spisku, który czyha na jego życie?