"Trzeba odczarować ten mit! Ciąża to stan, który sprawia, że więcej nie możesz niż możesz. Senność, zmęczenie, mdłości. No i cała seria zakazów. A kto lubi zakazy? Ja nie! Szczególnie te kulinarne są okrutne. Ciąża, szczerze mówiąc, dłużyła mi się. W pierwszych miesiącach pracowałam na planie "Przyjaciółek". Byłam fizycznie zmęczona, potrzebowałam odpoczynku i spokoju, a wokół mnie działo się tyle rzeczy. Samo dziecko, narodziny, nowe życie - to wszystko jest cudem, szczęściem i błogosławieństwem. Ale fizjologia ciąży chyba na to określenie nie zasługuje"- wyznała w magazynie Grazia.
Socha nie ukrywa również, że jako osoba publiczna nie czuła się komfortowo po urodzeniu Zosi, gdy wszyscy patrzyli na jej figurę i oceniali, czy już wróciła do formy.
"Gdy ma się takiego maluszka w domu, ostatnią rzeczą, o której powinno się myśleć, jest wygląd. Chyba, że pod blokiem stoją paparazzi, a media piszą: Ups... coś długo nie wraca do figury sprzed ciąży. Wiem to z własnego doświadczenia. Bardzo chciałam krzyknąć: Jest mi dobrze, odczepcie się od moich kilogramów. Trudno mi było poradzić sobie z presją mediów. Po ciąży lepiej nie być znaną osobą, bo dostaje się kilka tygodni lenistwa więcej. Choć pewnie każda dziewczyna, widząc jak księżna Kate wygląda po porodzie, czuje się sfrustrowana i mina jej rzednie..."
Świetnie, że Małgosia zdecydowała się o tym powiedzieć. Choć wygląda idealnie, nie próbuje udawać, że osiągnęła to bez wysiłku. Inne mamy na pewno poczują się dzięki temu lepiej!