W rozmowie z Jastrząb Post Lara wyjawiła, że kiedyś świętowała wszystkie urodziny w otoczeniu rodziny. Mieli nawet swoją słodką tradycję!
Teraz jesteśmy za duże na to. Zawsze jak mamy okazję być razem tego dnia, to spędzamy super ten dzień i idziemy pyszne jedzenie. Ale mamy tak grafiki rozjechane, że ostatnio to jest bardzo trudne do zsynchronizowania. Kiedyś na urodziny musiała być piniata. My jesteśmy jednak domem południowym, iberofilskim więc zawsze była piniata czyli ten karton z cukierkami, który się przebijało. To było zawsze na urodziny. - wyjawiła rozmarzona Lara
Dlaczego mama Lary i jej brat, Tadeusz Muller, nie zdołali tym razem dotrzeć na przyjęcie?
Ich nie ma. Są w Hiszpanii, jedno i drugie. Myślę, że zjemy kolację jak będziemy w komplecie. Na spokojnie.
Trzymamy kciuki, by szybko im się to udało!