Restauracja "U Kapitana Dianthusa" w zeszłym roku wzbudziła ogromne emocje po tym, jak internauci pokazali "paragon grozy" z lokalu, w którym za obiad mieli zapłacić ponad 1200 złotych. Teraz lokal, o nowej nazwie "Prosto z patelni", postanowił odwiedzić Książulo i jego współpracownicy. Od początku działy się rzeczy, które mocno zaniepokoiły ekipę.
WIDEOLara Gessler o Książulo i jego krytyce dań Magdy Gessler. Lara stanęła w obronie mamy?
Książulo załamany wizytą w restauracji. Problem zaczął się od toalety
Już po wejściu do lokalu pojawił się problem. Kolega Książula nie mógł wejść do toalety, dopóki nie złożył zamówienia, a obsługujący go pracownik na długo zniknął na zapleczu. Na samą rybę miał poczekać aż 90 minut. Po złożeniu zamówienia mógł udać się do toalety, która miała być monitorowana przed "próbami wyłudzenia". Problemem miała być też dostępność menu i kilkadziesiąt minut oczekiwania na obsługę. Ostatecznie ekipa otrzymała jedzenie i przeszła do najważniejszego testu, czyli oceniania jakości dań. Niestety, tu także nie było najlepiej. Zupa pomidorowa miała smakować "dziwnie" i pachnieć gotową przyprawą, flaki być przesolone. Sytuacji nie poprawiały ceny. - Jeden naleśnik 25 złotych. Najdroższy naleśnik w Polsce - ocenił gorzko Książulo. Niedługo potem youtuber otrzymał cztery pierogi za 40 złotych, które jego zdaniem pretendowały do najgorszych w Polsce. - Tragiczne jedzenie i z takim trochę strachem - podsumował po spróbowaniu kilku potraw.
ZOBACZ TAKŻE: Książulo kupił luksusowe Porsche. Pokazał, jakie gadżety dostał do auta za ponad MILION ZŁOTYCH
Książulo zawiedziony. Przestrzega fanów przed lokalem
- Dreszcze mnie przechodzą po tej wizycie - ocenił współpracownik Książula jeszcze przed tym, jak otrzymali rachunek. Sam youtuber stwierdził, że "dawno nie jadł tak słabo". Dodatkowo pokazano, że podający jedzenie kelner miał mieć brudne ręce. To wszystko pozostawiło w ekipie wyraźny niesmak i zażenowanie poziomem lokalu. Youtuber przyznał, że dodatkowe ceny za dodatki nie są już doliczane, ale i tak uważa, że właściciele sprawiają wrażenie, jakby chcieli "nachapać" się w dobrej lokalizacji.