Dziennikarz został zatrzymany i usłyszał zarzut doprowadzenia do kolizji pod wpływem alkoholu oraz spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa w ruchu lądowym. Za to grozi nawet 12 lat pozbawienia wolności. Wygląda jednak na to, że Kamil Durczok nie trafi za kraty.
Ustalono bowiem, że dziennikarz dwa razy w tygodniu musi stawić się na komendzie w rodzinnych Katowicach. Narzucono mu też karę pieniężną w wysokości 15 tysięcy złotych. Prokuratura złożyła zażalenie, które rozpatrywano w ciągu ostatnich kilku dni.
Sąd postanowił jednak ukarać dziennikarza w bardziej kosztowny sposób. Kaucja, jaką Durczok musi zapłacić za pozostanie na wolności wynosi aż 100 tysięcy złotych i musi zostać wpłacona do 26 sierpnia.
To jednak nie koniec historii. Dziennikarz, który prowadził po pijaku, miał we krwi także ślady leków psychotropowych! Do takich informacji dotarł portal wPolityce.pl.