Helena Englert od samego początku obecności w show-biznesie musi mierzyć się z ogromną presją i surową oceną publiczności. Łatka "nepo baby", wytykanie znanego nazwiska i fala niechęci w sieci sprawiły, że młoda artystka krok po kroku musiała budować grubą skórę. Zyskując sympatię jurorów i widzów w "Tańcu z gwiazdami", stwarzała wrażenie osoby, która do wszystkiego podchodzi z dystansem i uśmiechem. Okazuje się jednak, że ten pancerz swobody to tylko pozory, za którymi kryją się spore emocjonalne koszty.
ZOBACZ TAKŻE: Helena Englert szuka pracownika. Ma konkretne wymagania
WIDEOHelena Englert relacjonuje treningi do "Tańca z Gwiazdami"
Helena Englert szczerze opowiedziała o walce z ogromnym stresem
Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny postanowiła szczerze opowiedzieć internautom o tym, co dzieje się w jej głowie, gdy gaśnie światło reflektorów.
Ej, powiem wam, czytam sobie te wszystkie komentarze, że mam tyle luzu i w ogóle. Guys, ja nie mam w ogóle luzu, jestem najbardziej spiętym człowiekiem na świecie i zestresowanym. To, że jestem taka... wynika z tego, że jestem zestresowana i nie wiem, co z tym stresem zrobić, więc go z siebie wyrzucam. (...) Z tym stresem – ja go po prostu wyrzucam przez przypadek w bardzo atrakcyjny dla odbiorcy sposób. Ale okupuję to ogromnym kosztem emocjonalnym.
ZOBACZ TAKŻE: Tak zaczynała Helena Englert. Miała zaledwie dwa lata
Helena Englert mocno odreagowuje emocje
Aktorka podkreśliła, że za tym "zabawnym" wizerunkiem kryje się wysoka cena emocjonalna. Chciałaby jednak, żeby jej fani wiedzieli, że wszystko mocno przeżywa.
Więc po prostu mówię to, bo nie chcę, żeby ktoś sobie pomyślał: "O mój Boże, ona jest taka fajna i śmieszna". Nie, ja potem to odreagowuję w domu, że jestem taka walnięta. Bo potem kładę się na kanapie i tak siedzę. Przez pięć godzin. I mam dni, że totalnie nie jestem śmieszna. Że jest mi po prostu smutno i przykro. I wczoraj na przykład miałam taki dzień. I że w ogóle niech wszyscy wyjdą, chce mi się płakać.