Dominika Ostałowska przez lata należała do grona aktorek kojarzonych przede wszystkim z teatrem. Ogólnopolską popularność przyniosła jej rola Marty Mostowiak w "M jak miłość", z którym była związana przez ćwierć wieku. Dziś artystka przygląda się zmianom zachodzącym w branży i nie ukrywa, że nie wszystkie z nich budzą jej entuzjazm. W wywiadzie dla "Faktu" opowiedziała o tym, co najbardziej ją irytuje w obecnym świecie rozrywki, a także podsumowała własną drogę zawodową.
WIDEODominika Ostałowska: "Mężczyźni łatwiej chudną. Nie muszę się katować"
Influencerzy bardziej cenieni niż aktorzy? Dominika Ostałowska nie kryje frustracji
Aktorka zwróciła uwagę na zjawisko, które coraz częściej budzi dyskusje w środowisku artystycznym. Jej zdaniem irytujące i frustrujące jest to, że influencerzy bywają dziś bardziej doceniani niż aktorzy. Ostałowska nie ukrywa, że trudno jej pogodzić się z taką zmianą hierarchii w świecie rozrywki.
To trochę irytujące, że bardziej się liczy to, ile ktoś ma kliknięć na Instagramie, niż to, co zrobił, zagrał, co potrafi... Tak, to bywa irytujące – przyznała aktorka.
W rozmowie wróciła również do czasów, kiedy czuła się przede wszystkim częścią świata kultury, filmu i teatru, a nie tego, co obecnie określa się mianem show-biznesu. Jak zauważyła, dawniej artysta nie musiał tak mocno wystawiać się na widok publiczny, by zostać dostrzeżonym i docenionym. Współczesne realia wymagają natomiast znacznie większej obecności w przestrzeni medialnej.
Nie zmieniłaby swojego życia. "Czuję się spełniona"
Mimo krytycznego spojrzenia na dzisiejszą branżę Dominika Ostałowska nie żałuje własnych wyborów. Aktorka przyznała, że gdyby mogła urodzić się ponownie, nie chciałaby niczego zmieniać w swoim życiu. Ma poczucie spełnienia i satysfakcji z tego, co dotychczas robiła.
Myślę, że ja bym się musiała już urodzić ze świadomością moją teraz, żeby ewentualnie coś zmieniać w swoim życiu – wyznała. – Gdybym się urodziła jeszcze raz, to pewnie zrobiłabym to samo.
Wspominając dawne podejście do kariery, nawiązała do przekonania, że wystarczy dobrze wykonywać swoją pracę, by zostać zauważonym.
Człowiek nie musiał się tak rozpychać łokciami – zauważyła w rozmowie z "Faktem".
Dziś – jak zauważyła – zasada "siedź w kącie, a znajdą cię" nie ma już racji bytu. Współczesny artysta musi nie tylko tworzyć, ale też aktywnie zabiegać o uwagę odbiorców. Ostałowska nie ukrywa, że tę zmianę trudno jej zaakceptować, choć jednocześnie nie zamierza przekreślać swojej dotychczasowej drogi zawodowej.