Do sieci trafiły nagrania opublikowane na Instagramie przez Ruch Klimatyczny "Jazda", na których udokumentowano nową, kontrowersyjną formę protestu działaczy ekologicznych. Celem ataku stały się nieruchomości oraz biznesy bezpośrednio związane ze znanymi polskimi osobami publicznymi – influencerką Angeliką "Andziaks" Trochonowicz oraz Małgorzatą Rozenek-Majdan. Policja otrzymała zgłoszenie i zdradziła "Super Expressowi", co grozi działaczom.
WIDEOCo działo się w show-biznesie? Podsumowanie tygodnia
Posiadłości Andziaks i Rozenek-Majdan celem ataku aktywistów
Na udostępnionych w mediach społecznościowych materiałach zdjęciowych i wideo widać mężczyzn wylewających brązową substancję – z założenia mającą imitować odchody – na witryny luksusowych lokali oraz prywatne ogrodzenia. Zniszczeniom uległy warszawski sklep oferujący asortyment sygnowany przez Andziaks, dom influencerki i jej męża na Wilanowie, a także front butiku odzieżowego należącego do Małgorzaty Rozenek-Majdan.
Z oświadczeń opublikowanych przez organizatorów w internecie wynika, że akcja jest radykalnym wyrazem sprzeciwu wobec skrajnego konsumpcjonizmu promowanego w mediach. Działacze oskarżają celebrytów o obnoszenie się drogimi markami, generowanie potężnego śladu węglowego i napędzanie zachowań, które w ich ocenie bezpośrednio przyczyniają się do pogłębiania globalnego kryzysu klimatycznego.
Policja o sprawie z butikami Andziaks i Rozenek-Majdan
Sprawą dewastacji witryn sklepowych zainteresowały się już służby mundurowe, do których zaczęły spływać zawiadomienia o zniszczeniach w centrum Warszawy. Choć celebrytki zdążyły już przystąpić do porządkowania swoich lokali, organy ścigania prowadzą czynności wyjaśniające w związku z zakłóceniem porządku publicznego w przypadku domu i sklepu Andziaks.
W tym momencie nie dysponujemy informacjami dotyczącymi zdarzenia na ul. Mokotowskiej. Ale policja zajmuje się sprawą z ul. Grzybowskiej, a sprawcy będą ścigani zgodnie z art. 51 p.1 kodeksu wykroczeń - powiedział "Super Expressowi" mł. asp. Jakub Pacyniak.
W tym przepisie chodzi m.in. o zakłócanie spokoju i porządku publicznego oraz wywoływanie zgorszenia w miejscu publicznym. Możliwe kary, o których mowa w materiale, to areszt od 5 do 30 dni, ograniczenie wolności na okres 1 miesiąca oraz grzywna: od 20 zł do 5000 zł.