Rodzinne tragedie Beaty Kozidrak ujrzały światło dzienne. Wszytko po śmierci jej mamy...
Rodzinne tragedie Beaty Kozidrak ujrzały światło dzienne. Wszytko po śmierci jej mamy...
Beata Kozidrak we wtorek 1 września na Instagramie przekazała bardzo smutne wieści. Zmarła jej matka. Pani Alicja dożyła niemal 100 lat. Wokalistka zamieściła rozrywający serce wpis. Nie ukrywała, że była bardzo związana z matką.
Beata Kozidrak
Elwira Szczepańska
Udostępnij
Dziś wieczorem zmarła moja ukochana Mama, która dała mi wszystko co jest we mnie najpiękniejsze - talent, siłę, urodę i wiarę. Była przy mnie zawsze. W każdej chwili mojego życia.Kocham Cie Mamo i bardzo tęsknie za Tobą.Gdziekolwiek teraz jesteś, wiem że będziesz mnie wspierała, tak jak ja Ciebie.
Smutne tajemnice rodziny Beaty Kozidrak
Beata Kozidrak miała w matce wielkie wsparcie, w najtrudniejszych momentach swojego życia zawsze mogła na nią liczyć.
To ona pomogła mi przejść przez najtrudniejszy czas w życiu, rozwód. Teraz to ja pomagam mamie. To po niej odziedziczyłam głos, nogi i piegi – mówiła gwiazda.
Pani Alicja w tamtym czasie dała córce dach nad głową i pieniądze. I nie zadawała zbędnych pytań. Po prostu była dla Beaty aż ta poskłada ponownie wszystko w całość.
Ostatnio rodzina przeżywała ciężkie chile ze względu na podupadającą na zdrowiu seniorkę rodu. Przeszła zabieg usprawniający wzrok. Niestety traciła pamięć. Obie córki opłacały jej dom spokojnej starości pod Lublinem, w którym miała komfortowe warunki i profesjonalną opiekę. Odwiedzały ją tam nawet kilka razy w tygodniu.
Żeby chronić panią Alicję, bliscy nie nie powiedzieli jej o śmierci jedynego syna i współzałożyciela Bajmu – Jarosława Kozidraka, który zmarł dwa i pół roku temu w wieku 63 lat.
To była słuszna decyzja, babcia bardzo kochała mojego tatę i z pewnością załamałaby się. Dla całej naszej rodziny była aniołem, który nas łączył, a jej małżeństwo z dziadkiem do dziś jest dla mnie wzorem - mówił Super Expressowi Marcin Kozidrak, jedyny syn Jarosława -Babcia zajęła się mną tuż po urodzeniu, kiedy moja mama miała poważne kłopoty ze zdrowiem a tata koncertował. Wiem też, że uratowała mojego tatę od wózka inwalidzkiego, kiedy jako nastolatek uszkodził kręgosłup. Razem z dziadkiem znaleźli wtedy najlepszego lekarza w Warszawie, który przeprowadził skomplikowaną operację.
Pan Marian i pani Alicja Kozidrakowie byli niezwykle zgodnym małżeństwem, mieli jasny podział ról w życiu - on był szanowanym inżynierem, który budował fabryki, a po godzinach stawiał dom z cegieł z rozbiórki dla swojej rodziny, ona zajmowała się dziećmi i prowadziła ogród.
Przeszli razem bardzo ciężkie chwile, kiedy ich córka Grażynka zmarła jako niemowlę. Potem zgodnie wychowywali kolejne dzieci. W tym Beatę, która urodziła się tylko dzięki determinacji i poświęceniu pani Alicji, która zdecydowała się donosić zagrożona ciążę.
Kiedy wybuchł stan wojenny, było nam ciężko. Dziadkowie zarządzili przeprowadzkę całej naszej rodziny do nich. Razem wtedy dzieliliśmy się jedzeniem, a ciocie organizowały dyżury w sklepowych kolejkach. Byliśmy biedni, ale mieliśmy siebie – wspomina Marcin.
Okazuje się, że Beata Kozidrak jest bardzo podobna do swojej mamy.
Ciocia Beata jest podobna do babci. Też potrafi skupiać wokół siebie rodzinę i wspiera bliskich w potrzebie, ja sam dostałem dzięki niej pomoc lekarską dla mojego synka. Trzeba będzie znów spotkać się przy jednym stole i działać tak, jak życzyłaby sobie tego babcia z dziadkiem – mówił Marcin Kozidrak.
Mało kto wie, jakie smutne tajemnice skrywał rodzina Kozidraków.