Kariera Kamila Durczoka legła w gruzach po publikacjach tygodnika Wprost ujawniających wstydliwe tajemnice redakcji Faktów. Opisano także sposoby spędzania prywatnego czasu przez dziennikarza. W artykule Ciemna strona Durczoka opisano jego wizytę w mieszkaniu na Mokotowie. Kamil Durczok uznał te informacje kłamstwo i manipulację. Twierdzi, że znalezione w mieszkaniu substancje nie są jego własnością. Lokal został zamknięty, a przebywające w nim wcześniej osoby aż do teraz nie mogły odebrać swoich rzeczy. W środku miały znajdować się również prywatne rzeczy Kamila Durczoka: służbowe notatki, twarda pornografia i elementy garderoby.
Elżbieta Wycech oraz jej współlokatorka pozwały właściciela o to, że wymienił zamki w mieszkaniu, uniemożliwiając im odzyskanie mienia. W Sądzie Okręgowym w Warszawie toczyła się rozprawa w tej sprawie. Jak informuje rzeczniczka ds. cywilnych warszawskiego Sądu Okręgowego - Katarzyna Kisiel, będą mogły już odebrać swoje rzeczy.