Kierowca premier Beaty Szydło też nie jest bez winy po wypadku? "Nie ma nawet wszystkich wymaganych szkoleń..."
Kierowca premier Beaty Szydło też nie jest bez winy po wypadku? "Nie ma nawet wszystkich wymaganych szkoleń..."
Kolumna wioząca premier Beatę Szydło miała wczoraj wypadek koło Oświęcimia. Kierowca auta, który wymusił pierwszeństwo ma już postawione zarzuty. Jednak pojawiają się coraz to nowe informacje na temat zdarzenia.
Podobno auto premier prowadzone było przez jednego z najmniej doświadczonych kierowców BOR. Ten, który miał wczoraj jechać nagle zachorował i został szybko zastąpiony. Funkcjonariusze BOR są przepracowani, bo muszą co weekend wozić Szydło do jej domu w Przecieszynie koło Oświęcimia.
Na co dzień jeździ samochodem ochronnym, brakuje mu doświadczenia, ale nie było innego wyjścia. Chyba nie ma nawet wszystkich wymaganych szkoleń, bo na samochód pancerny, którym jeździ premier są specjalne szkolenia - powiedział Wirtualnej Polsce pracownik BOR
W otoczeniu premier brakuje doświadczonych kierowców, pracownicy są za bardzo obciążeni i mają miesięcznie zbyt dużo nadgodzin.
Kierowców w grupie premier Beaty Szydło jest za mało i są za bardzo obciążeni pracą. Powinno się mieć najwyżej 160 nadgodzin w miesiącu, a oni mają ponad 200.
Na temat niedoświadczenia kolegi z pracy wypowiedział się też inny funkcjonariusz BOR.
Jest mało doświadczony. To widać, jak na dłoni, bo nie potrafił odpowiednio wyprowadzić samochodu z premier już po tym, jak został uderzony przez inne auto
Cóż, mamy nadzieję, że wreszcie ktoś wyciągnie wnioski i takich wypadków w polskim rządzie będzie zdecydowanie mniej. To robi się naprawdę niebezpieczne.