Ostatni tydzień Maja Rutkowski spędziła na egzotycznym wyjeździe, ciesząc się urokami słonecznej Tajlandii. Rozłąka z mężem, najsłynniejszym polskim detektywem, dobiegła jednak końca w czwartkowe południe, kiedy to celebrytka wylądowała w kraju. Powrót z azjatyckich wakacji stał się doskonałą okazją do radosnego powitania, co znana para postanowiła natychmiast zrelacjonować swoim wiernym fanom w mediach społecznościowych.
WIDEOMaja Rutkowski szczerze o hormonach, walce o formę i trzecie dziecko. Ile aktualnie waży? "Był moment, że ważyłam 100 kg"
Krzysztof Rutkowski odebrał Maję z lotniska
Niedługo po przylocie Maja udostępniła w sieci krótkie nagranie prosto z luksusowego samochodu, w którym towarzyszył jej stęskniony mąż, Krzysztof Rutkowski. Uśmiechnięta celebrytka, trzymająca w dłoniach imponujący bukiet kwiatów, nie kryła radości z powrotu do domu. Z ponownego spotkania z żoną wyraźnie cieszył się również sam detektyw, który na opublikowanym wideo, w swoim charakterystycznym i bezpośrednim stylu, z uśmiechem stwierdził, że po tak długiej rozłące zdecydowanie "mają co nadrabiać".
Tak Krzysztof Rutkowski przywitał żonę
Romantyczna i stęskniona atmosfera powitania przybrała jednak dość nieoczekiwany i zabawny obrót za sprawą słów Mai. Celebrytka wspomniała o czułościach, z jakimi spotkała się tuż po przylocie. Wyznała, że w ramach powitania została wręcz... pogryziona niczym przez wampira.
Jak się rzucił na mnie, to jak wampir, kochani. Aż mam normalnie ugryzienia – wypaliła Maja Rutkowski.