Mam na uwadze swoją ukochaną aktorkę - to Maja Ostaszewska. Marzę, by to ona mnie zagrała, bo moim zdaniem świetnie by sobie poradziła. Ona jest bardzo kreatywną i plastyczną aktorką, która potrafi wydobyć z siebie wszystkie emocje. Edyta w jej wykonaniu na pewno byłaby mi bardzo bliska. Maja i ja mamy podobną fizyczność, urodę i rysy twarzy. Na razie jednak nie mam czasu na realizację takiej produkcji. Może ktoś inny się tym zajmie? - wyznała w "Fakcie".
Portal Przeambitni poszedł za ciosem i zapytał Maję, czy byłaby gotowa wcielić się w rolę Edyty. Ta bez wahania odparła, że wstępnie tak. Warunkiem byłby playback. Jeśli zaś chodzi o obawy to są one związane z okresem młodości Edyty. W końcu na początku lat 90. odnosiła największe sukcesy w muzyce - wydała hitowe albumy w Polsce i na świecie, wystąpiła na Eurowizji i miała okazję gościć w zagranicznych telewizyjnych shows.
Podobno tak powiedziała, że mam ją zagrać. Ma nieziemski głos, jest wybitną artystką, będzie musiał być playback... Jest mi bardzo miło, że tak powiedziała, to urocze. Kiedyś się poznałyśmy, rozmawiałyśmy. To chyba nieoficjalnie, chyba jestem za stara, żeby grać ją młodziutką. Ona ma jedyny, niepowtarzalny głos
Czyli obsadę już mamy. Teraz czas na reżysera, scenariusz i kinowy hit gotowy. Czekamy na premierę.