Programy poświęcone odżywianiu i gotowaniu od lat przyciągają przed telewizory miliony Polaków. Format Katarzyny Bosackiej "Super gary. Gotuj z Bosacką" gromadzi niemal półmilionową widownię, co w dzisiejszych czasach jest imponującym wynikiem. Gwiazda od zawsze słynęła z edukowania widzów w przystępny i ciepły sposób. W rozmowie z Plotkiem zdradziła, że kluczem do serc widzów jest stworzenie przyjaznej, rodzinnej atmosfery, wolnej od niepotrzebnej agresji i ekranowych karczemnych awantur.
WIDEOKatarzyna Bosacka o zostawianiu napiwków w restauracji i słowach Mateusza Gesslera. "Tak jak lubie Mateusza, to tu...."
Katarzyna Bosacka o swoim programie
Katarzyna Bosacka nie ma wątpliwości, że widzowie coraz częściej szukają w telewizji pozytywnych emocji. Dziennikarka wyjaśniła, że to właśnie spokojna atmosfera i brak niepotrzebnych konfliktów mają być jednym z powodów popularności jej show.
Widzowie lubią ten program, bo jest familijny, bez hejtu, bez przemocy, bez krzyków, bez rzucania patelniami. To jest taka edukacja na wesoło. Ja pamiętam zawsze nauczycieli z mojej szkoły, to zawsze lubiłam tych, którzy uczyli, wymagali, ale jednak lubiłam się z nimi pośmiać. Byli sympatyczni - mówiła portalowi.
Bosacka podkreśliła również, że wspólne jedzenie powinno przede wszystkim zbliżać ludzi. Jej zdaniem stół to miejsce budowania relacji, a nie wzajemnych pretensji czy oceniania:
To nie powinno być takie miejsce, gdzie sobie wytykamy różne wady, gdzie się kłócimy, gdzie wybrzydzamy albo złościmy się na siebie. Tu powinna być dobra energia i w tym programie jest.
Katarzyna Bosacka o Magdzie Gessler
W pewnym momencie reporter zwrócił uwagę na fragment dotyczący "rzucania patelniami", który wielu widzom może kojarzyć się z Magdą Gessler i jej kultowymi "Kuchennymi rewolucjami". Bosacka została więc zapytana o fenomen popularnej restauratorki. Nie szczędziła komplementów starszej koleżance z branży, zauważając, że rewolucjonizowanie biznesów wymaga zupełnie innych środków wyrazu.
No bo Magda jest świetna w tym, co robi po prostu. Ma charakter, ma odwagę, zmienia te restauracje i trzeba rzucić patelnią, żeby wstrząsnąć człowiekiem i jego biznesem, żeby się zmienił – stwierdziła z uznaniem.
Zaznaczyła jednak, że czym innym jest ratowanie podupadającego lokalu gastronomicznego, a czym innym przyjacielska wizyta w czyimś domu:
Natomiast kiedy ktoś mnie zaprasza do domu i przyjmuje jakąś potrawą, no to trudno, żeby rzucać patelnią i krzyczeć. Tutaj tego nie ma. Jest sympatycznie, po prostu – podsumowała.