Często zdarza mi się nie jeść śniadań. Kiedy zaczynam zdjęcia o szóstej rano, dojeżdżam na plan, przygotowuję się, a potem już jest za późno, bo zaczynamy pracę, i okazuje się, że w ciągu dnia nie zjadam nic, bo w tym zamieszaniu i zapracowaniu zapomniałam. I wtedy nadrabiam wieczorem w domu.
Na szczęście Liszowska postanowiła walczyć ze swoimi złymi przyzwyczajeniami i zdecydowała się zatrudnić trenera personalnego:
Przed sobą się wytłumaczę, ale przed trenerem już mi nie wypada. Niektórym lepiej się ćwiczy w grupie, a niektórzy wolą podejście indywidualne. Wolę to drugie.
Wyobrażacie sobie Joannę bez jej apetycznych kształtów?