Informacja o śmierci Henryka Gęsikowskiego zszokowała szczecińskie środowisko kulturalne. Dopiero później zaczęto odtwarzać przebieg jego ostatnich dni. Z ustaleń wynika, że Gęsikowski przebywał w Czerwiennem i planował wyruszyć z grupą pielgrzymkową.
ZOBACZ TEŻ: Iga Cembrzyńska nie żyje. Miała 87 lat
WIDEOOstatnie pożegnanie Stanisławy Celińskiej. Artystka spoczęła w Alei Zasłużonych
Henryk Gęsikowski nie żyje. Szykował się na pielgrzymkę
Choć część widzów kojarzyła aktora przede wszystkim z udziału w "07 zgłoś się", jego praca miała szerszy wymiar. Przez ponad 50 lat był związany ze szczecińską sceną kulturalną: występował w teatrze, filmie i radiu, a także angażował się w lokalne inicjatywy artystyczne.
Jak opisano na łamach serwisu 24tp.pl, Henryk Gęsikowski zapisał się przez internet na Góralską Pielgrzymkę Pieszą na Jasną Górę. Uczestnicy mieli wyruszyć z Bachledówki 22 lipca, jednak aktor nie pojawił się na zbiórce.
Niepokój pątników miał wzbudzić widok pozostawionych na balkonie butów należących do jednego z uczestników. Duchowni z parafii Matki Boskiej Częstochowskiej zdecydowali się sprawdzić, dlaczego mężczyzna nie dołączył do grupy. Po wejściu do pokoju znaleziono ciało, a później śledczy potwierdzili, że zmarłym był Henryk Gęsikowski.
Henryk Gęsikowski zmarł. Śledczy nadal badają sprawę
Sprawą zajmują się śledczy. Na obecnym etapie postępowania, jak przekazano, nie znaleziono dowodów wskazujących na udział osób trzecich. Policja informowała, że najbardziej prawdopodobne jest wykluczenie działania innych osób. Jednocześnie zaznaczono, że ostateczne ustalenie przyczyny śmierci będzie możliwe dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok.