61. rozdanie nagród Grammy 2019 już za nami. Zwycięską ręką z gali wyszła między innymi Lady Gaga, której udało się zdobyć trzy statuetki. Nagrodzono również - między innymi -Arianę Grande czy Dua Lipę. Jak zawsze ogromne emocje, oczywiście poza nagrodami, wzbudzały kreacje gwiazd, które pojawiły się tego wieczoru na wydarzeniu. Fani Jennifer Lopez co roku czekają na jej widowiskowe kreacje, ale na tegorocznej gali coś chyba poszło nie tak. Wielbiciele diwy są bardzo podzieleni, a w sieci toczy się gorąca dyskusja na temat jej stylizacji. Dlaczego?
Dlatego, że J.Lo wyglądała jakby przyjechała na dywan prosto z planu Dynastii i to nie remake'u w wydaniu Netflixa. Gwiazda miała na sobie obcisłą kreację bez rękawów, uszytą z delikatnego białego materiału i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że zamiast pójść w minimalizm, Jennifer wybrała potężny rozmach. Jej suknia od pasa w górę zdobiona była misterną aplikacją z kryształów, która sięgała aż do krótkiego kołnierzyka, tworząc na dekolcie niemal pancerną zbroję ze świecidełek. Ozdoba sięgała również pleców gwiazdy, a podobne błyskotki osadzono na potężnym kapeluszu. Do kompletu gwiazda dobrała białą torebkę i rzucające się w oczy kolczyki, nie obyło się też bez mocnego makijażu.
Stylizacja nie jest jedynym powodem krytyki ze strony fanów. Również występ gwiazdy, dedykowany kultowej wytwórni MoTown został ostro skomentowany w social mediach. Fani zarzucają Lopez, że zrobiła z Grammy "galę disco", ale to tylko szczyt góry lodowej. Był to pierwszy raz gdy hołd wytwórni oddała gwiazda, która nie była czarnoskóra - a to wywołało prawdziwe niezadowolenie.
Naprawdę było tak źle? Oceńcie sami.