O dramatycznym wypadku, do którego doszło w miniony weekend na krakowskim Podgórzu, mówi dziś cała Polska. W sobotę, pędzący ze znaczną prędkością Volkswagen wjechał na chodnik, potrącając spacerującą rodzinę z wózkiem. W wyniku poniesionych obrażeń 32-letni rodzice zginęli, osierocając zaledwie ośmiomiesięcznego synka. W obliczu tego dramatu Krakowianie natychmiast ruszyli z pomocą, a w sprawę zaangażował się Filip Chajzer, który mieszka zaledwie kilka ulic od miejsca tragedii. Dziennikarz postanowił wykorzystać swoje zasięgi, aby nagłośnić sprawę i wesprzeć pogrążoną w żałobie rodzinę.
WIDEOLaura Breszka wychowuje syna zmarłej siostry. Zdradziła, kto zostaje z dziećmi, gdy jest na planie
Filip Chajzer o pomocy dla rodziny zmarłej pary po wypadku w Krakowie
Pomoc dla dziecka nabiera coraz bardziej realnych kształtów. W poniedziałek wieczorem, Filip Chajzer opublikował w mediach społecznościowych nowe oświadczenie, w którym podsumował dotychczasowe działania. Prezenter ze wzruszeniem wspomniał o ogromnej liczbie rzeczy i darów przekazanych dla chłopca przez poruszonych tragedią mieszkańców miasta. Co równie istotne, Chajzer zapewnił, że bliscy opiekujący się teraz dzieckiem nie zostaną sami w obliczu formalności i żałoby – zorganizowano już dla nich profesjonalną pomoc prawną oraz wsparcie psychologiczne.
Mieszkańcy Krakowa są naprawdę niesamowici. Jestem nieprawdopodobnie dumny z mojego miasta. Dostałem dosłownie setki próśb o przekazanie tego co kto może dać od siebie dla rodziny. Ale tak naprawdę to, co było potrzebne na dzisiaj, to dwie sprawy. Pomoc prawna, bo sami państwo wiedzą, jakie jest stanowisko kierowcy i to udało się oczywiście ogarnąć. I pomoc psychologiczna, bo dziadkowie są absolutnie zdruzgotani. Udało się zrobić wszystko to, co na dzisiaj można było zrobić - powiedział Chajzer.
Sprawca wypadku w Krakowie usłyszał zarzuty
Ocalałe z wypadku niemowlę wciąż przebywa w szpitalu, jednak lekarze określają jego stan jako stabilny. Chłopiec ma założony gips na rączkę i nóżkę, a przy jego łóżeczku nieustannie czuwają dziadkowie oraz matka chrzestna. Jak ustalili śledczy, 26-letni kierowca auta poruszał się z nadmierną prędkością. Mężczyzna usłyszał już zarzut umyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. W tym samym czasie mieszkańcy Krakowa upamiętniają zmarłe małżeństwo, zapalając znicze w miejscu dramatu i organizując spontaniczne akcje wsparcia dla ocalałego maluszka.