Ewa Błaszczyk czuwa przy córce od ponad ćwierć wieku. W 2000 r. spotkały ją dwie OGROMNE tragedie

Ewa Błaszczyk jest dla wielu Polaków symbolem niezwykłej siły i determinacji. Życie aktorki naznaczone jest jednak dramatycznymi wydarzeniami z 2000 r. W odstępie kilku miesięcy musiała zmierzyć się z nagłą śmiercią męża oraz nieszczęśliwym wypadkiem sześcioletniej córki, która do dziś pozostaje w śpiączce.

Ewa BłaszczykEwa Błaszczyk
Źródło zdjęć: © KAPIF
Daniel Lewandowski

W czwartek 15 października Ewa Błaszczyk skończyła 71 lat. Życie tej niezwykle cenionej aktorki od ponad dwóch dekad naznaczone jest jednak bolesną tragedią, która rozpoczęła się w 2000 r. To właśnie w lutym tamtego roku zmarł nagle jej mąż, znany satyryk i dramaturg Jacek Janczarski. Zaledwie cztery miesiące po tej druzgocącej stracie los zadał aktorce kolejny okrutny cios – jej sześcioletnia wówczas córka Ola, na oczach matki oraz swojej siostry bliźniaczki Marianny, niefortunnie zakrztusiła się tabletką. Dziewczynka zapadła w śpiączkę, w której przebywa nieprzerwanie od 26 lat, co na zawsze zmieniło codzienność całej rodziny.


WIDEO
TYLKO U NAS! Ida Nowakowska wspomina ojca. Był legendą polskiej literatury [WIDEO]

Ewa Błaszczyk zaczęła pomagać osobom w śpiączce

W obliczu tak niewyobrażalnego dramatu Ewa Błaszczyk postanowiła przekuć własne cierpienie w realną pomoc dla innych. Jak wracała pamięcią w podcaście MamaDu "Bliżej. Czule o rodzicielstwie" prowadzonym przez Natalię Hołownię i Martynę Wyrzykowską, punktem zwrotnym była rozmowa w szpitalu, podczas której usłyszała, że musi opuścić z córką oddział, by przenieść ją do jednego z "fajnych hospicjów". Brutalna świadomość braku specjalistycznych miejsc dla pacjentów w śpiączce zmotywowała ją do samodzielnego stworzenia takiej przestrzeni.

Z ogromnej woli walki w 2002 r. zrodziła się fundacja "Akogo?", która dziesięć lat później otworzyła słynną klinikę "Budzik" – pierwszy w Polsce ośrodek dedykowany dzieciom po ciężkich urazach neurologicznych. Działalność aktorki poszła jeszcze dalej, czego owocem było uruchomienie w 2023 r. bliźniaczej placówki ratującej dorosłych.

Ewa Błaszczyk wprost o swojej sile po rodzinnej tragedii

Mimo tych monumentalnych osiągnięć i powszechnego podziwu dla jej niezłomności, sama Błaszczyk nie lubi, gdy przypisuje się jej łatkę kobiety ze stali. Aktorka szczerze przyznaje, że wbrew pozorom nie jest siłaczką, a swoje momenty słabości i załamania przeżywa w samotności. Tym, co trzyma ją na powierzchni i stanowi niezbędny "wentyl bezpieczeństwa", pozostaje dla niej sztuka. To właśnie praca zawodowa pozwala aktorce uciec choć na chwilę od bolesnej rzeczywistości i daje siłę do kontynuowania swojej wielkiej, życiowej misji.

Nie jestem siłaczką. Płaczę zwykle w wannie, bo łatwo zmywa się łzy. Ja bym powiedziała, że mam wentyl bezpieczeństwa, czyli sztukę, którą ciągle uprawiam – wyznała we wspomnianym podcaście Błaszczyk.
Ewa Błaszczyk w podcaście opowiedziała o swojej córce
Ewa Błaszczyk w podcaście opowiedziała o swojej córce © Youtube@mamadupl
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ