Na profilu piosenkarki zaroiło się od słodkich zdjęć z synkiem, nie ma oczywiście twarzy dziecka, jednak są śliczne rączki, paluszki, nóżki oraz inne słodkie fragmenty ukochanego bobaska. Widać, że Marina jest obecnie bardzo szczęśliwą żoną i mamą, jednak nasilająca się krytyka i napływający w jej kierunku hejt internautów czasami spędza jej sen z powiek. W związku z tym Marina postanowiła odeprzeć atak.
Marina Łuczenko kolejny raz wyjaśniła dlaczego nie będzie pokazywać twarzy Liama:
Specjalnie ucięłam ze zdjęcia Liama żeby Was nie stresować haha.A tak serio? Dajcie sobie co poniektórzy spokój z pytaniami, dlaczego nie pokazuję twarzy mojego dziecka. Jeżeli komuś trzeba tłumaczyć dlaczego tego nie robię to nie ma sensu nawet wchodzić w dyskusję. Takiego wyboru dokonała większość mam które funkcjonują w świecie medialnym.Na całe szczęście dla mnie jak i dla większości tutaj obecnych mam i nie tylko, jest to oczywiste i nie jest to żadna fanaberia. Nie będę również prowadziła swojego profilu w taki sposób, by ku zadowoleniu nielicznym udawać, że w moim życiu nic się nie zmieniło, bo tak nie jest. Wszystkich nie zadowolę, nawet nie próbuję tak więc przypominam, że obserwowanie tego profilu nie jest obowiązkowe.A Wam kochani dziękuję za wsparcie – napisała Marina pod swoim zdjęciem.
Czy tym obszernym wpisem Marina Łuczenko zamknęła usta hejterom?