Kiedyś się przyjaźnili, ich rodziny były blisko. Teraz rozmawiają z grzeczności, a ziarno niepokoju zasiane w drużynie kiełkuje. Nikt jednak nie wie, dlaczego ich relacja wygląda tak jak wygląda. Nawet sami koledzy z drużyny:
Myślicie, że konflikt pogłębi się po dramatycznej porażce z Senegalem? Czy może będzie to ostatecznym powodem do tego, żeby panowie podali sobie ręce i wreszcie zaczęli ze sobą rozmawiać?