Tatko, gdzie jesteś? Jak zawsze nas zaskoczyłeś. Jesteś tu? Bo płaczemy. "Nie płaczcie. Nie ma mnie tu, nie płaczcie. Tu mnie nie ma. Zszedłem ze sceny niepokonany. Bo przecież największą klęską jest nie wyciągać wniosków ze zwycięstw. A geniusz nie polega na tym, że wie się więcej, tylko że wie się wcześniej (...) Nie płaczcie nad moją trumną. Nie płaczcie, tu mnie nie ma. Ale jestem w Waszych kochających mnie sercach, w Waszych tęskniących oczach, w każdym niezapomnianym wspomnieniu słońcu, które grzeje Waszą twarz przy dobrej pogodzie, która przywiozłem. W każdym pięknym budynku, w filharmonii, muzeum, w przepastnych bibliotekach, każdej świątyni świata i w tej w której modliłem się przez wiele lat, w słonikach z podniesioną trąbą. W małych restauracyjkach na Sardynii, w Toskanii i w wykwintnych lokalach stolicy. W niedzielnym obiedzie, w moim ulubionym aglio olio peperoncino, jagnęcinie, foie gras i placków babuni. W inspirujących dyskusjach o świecie, o gospodarce, w polityce i prowokacyjnych, zaczepnych sądach. W wizjonerskich planach na lepsze jutro. W dobrej, nieznoszącej sprzeciwu radzie, budującym komplemencie, przekornym uśmiechu, dobrym żarcie, w czułym, kochającym dotyku, wyrozumiałym spojrzeniu, w czystym wzruszeniu i zatroskaniu. W każdym opiekuńczym i pomocnym geście. W tych, których dotknąłem swą duszą i inspiracją, którym chciałem dodać skrzydeł. W niegasnącym świetle, wielkiej odwadze i sile, życiodajnej radości i pięknie. Nie płaczcie nad moją trumną. Nie płaczcie. Tu mnie nie ma. I uwierzcie mi potrzeba wierzyć bez końca. I kochać bezwarunkowo, bo miłość jest potężniejsza niż śmierć - Twoja, nasza" - powiedziała Dominika