Przemoc w domu Sylwii Peretti. Ojciec terroryzował rodzinę. "Im bardziej panikowałam, tym bardziej mu się podobało"

Konrad Klimkiewicz
Sylwia Peretti otworzyła się nt. przemocy w domu rodzinnymSylwia Peretti otworzyła się nt. przemocy w domu rodzinnym
Źródło zdjęć: © KAPiF, YouTube: Gosia Ohme

Sylwia Peretti w poruszającym wywiadzie u Gosi Ohme otworzyła się na temat najmroczniejszych wspomnień z dzieciństwa. Choć dziś fani kojarzą ją z luksusem i nienagannym wizerunkiem, jej start w dorosłość był pasmem cierpienia. Wyznała, że jej dom rodzinny był przesiąknięty alkoholem i agresją, a ojciec stosował wobec niej nie tylko przemoc fizyczną, ale i psychiczną.

Sylwia Peretti ma za sobą niezwykle trudne chwile, jednak mało kto wiedział, jak potężny bagaż traum dźwiga od najmłodszych lat. W rozmowie z Gosią Ohme celebrytka cofnęła się pamięcią do czasów dorastania. Zamiast ciepła, beztroski i poczucia bezpieczeństwa, w jej czterech ścianach dominowały strach, smutek i ciągłe awantury.


WIDEO
TYLKO U NAS: Olga Frycz mocno przeżyła śmierć ojca. "Umarł zdecydowanie za wcześnie"

Koszmar za zamkniętymi drzwiami domu Sylwii Peretti. Ojciec wykręcał korki po pijanemu

Jak wspomina Sylwia, jej mama niemal bez przerwy pracowała, starając się utrzymać dom, podczas gdy ojciec pogrążał się w nałogu alkoholowym. W stanie upojenia mężczyzna stawał się agresywny i wyładowywał swoje frustracje na domownikach. Zapytana wprost, czy ojciec ją bił, Peretti nie ukrywała bolesnej prawdy.

Zdarzało mu się, ale bardziej psychicznie nas dręczył. Jak pił, to włączały mu się różne niefajne sytuacje. To były czasy, kiedy wykręcało się korki, żeby był prąd. On nam to wyłączał, bo widział, że panicznie boję się ciemności. Im bardziej się bałam, tym bardziej mu się to podobało – wyznała poruszona.

Jak podkreśliła, nigdy nie czuła się dobrze przy ojcu. Odnosiła wrażenie, że agresor upatrzył sobie właśnie ją, rzekomo chcąc w brutalny sposób "nauczyć ją życia".

Sylwia Peretti miała 15 lat, gdy postawiła się ojcu tyranowi. "Wzięłam go za fraki"

W domu wychowywało się również dwóch starszych braci Sylwii, jednak w obliczu domowego piekła rodzeństwo nie potrafiło stworzyć zgranego frontu – każdy walczył o przetrwanie na własną rękę. Jeden z braci uciekał w towarzystwo kolegów, drugi mieszkał u babci.

Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił, gdy Peretti miała około 15–16 lat. Widząc, że ojciec po raz kolejny podnosi rękę na jej matkę, celebrytka nie wytrzymała:

Wpadłam do domu, po prostu wzięłam go za fraki i wyrzuciłam za drzwi. Nie wiem, jakim cudem – teraz ważę 50 kg, a wtedy ważyłam jeszcze mniej. Byłam jednak w stanie to zrobić. I od tamtego momentu on zaczął się mnie bać – wspominała celebrytka.

Od tej pory układ sił w domu diametralnie się zmienił. Choć pod nieobecność Sylwii ojciec nadal wszczynał awantury z jej mamą, w chwili, gdy nastolatka przekraczała próg mieszkania, w pomieszczeniu natychmiast zapadała martwa cisza.

Sylwia Peretti. Chłodne relacje z braćmi i pierwsza bezpieczna więź

Cień trudnego dzieciństwa położył się również na relacjach Sylwii z rodzeństwem. Jak przyznała u Ohme, nie są rodziną, która utrzymuje stały, bliski kontakt.

Nie byliśmy nauczeni bliskości ani więzi. Tę prawdziwą bliskość stworzyłam sobie dopiero z Patrykiem – podsumowała gorzko, nawiązując do tragicznie zmarłego syna.
Sylwia Peretti w podcaście Gosi Ohme
Sylwia Peretti w podcaście Gosi Ohme © YouTube: Gosia Ohme
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ