NIEPOKOJĄCY incydent z dziećmi Harry'ego i Meghan. Rzecznik Sussexów GRZMI: "Wyjątkowo lekkomyślne"

Powrót księcia Harry'ego i Meghan Markle do Wielkiej Brytanii od samego początku wiąże się z wyzwaniami dotyczącymi bezpieczeństwa ich rodziny. Zaledwie dwa tygodnie po tym, jak para w trybie pilnym przeniosła swoje dzieci do innej placówki edukacyjnej, pod nową szkołą doszło do niepokojącego zdarzenia. Interweniowała ochrona Sussexów.

Książę Harry, Meghan Markle, Archie i LilibetKsiążę Harry, Meghan Markle, Archie i Lilibet
Źródło zdjęć: © Getty Images, Instagram@meghan
Daniel Lewandowski

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych do Wielkiej Brytanii książę Harry i Meghan Markle posłali swoje dzieci do wybranej dużo wcześniej placówki. Siedmioletni Archie i pięcioletnia Lilibet uczęszczali do niej jednak zaledwie przez dwa dni. Szybko zaczęły się bowiem obawy o ich bezpieczeństwo, spotęgowane uciążliwymi dojazdami w porannych korkach. To skłoniło rodziców do natychmiastowej zmiany. Od dwóch tygodni pociechy książęcej pary chodzą już do nowej szkoły, ale i tam nie obyło się bez problemów – brytyjskie media doniosły o niepokojącym incydencie, do którego doszło na początku tego tygodnia.


WIDEO
TYLKO U NAS! Katarzyna Grochola reaguje na falę hejtu w jej stronę. "Może dla tej osoby jestem skończona" [WIDEO]

Niebezpieczne zdarzenie pod szkołą dzieci Harry'ego i Meghan

Zdarzenie miało miejsce tuż przed placówką, a główną rolę odegrało w nim dwóch młodych mężczyzn z plecakami. Ich podejrzane zachowanie polegające na kręceniu się wzdłuż szkolnego ogrodzenia szybko przykuło uwagę czujnego personelu oraz pracowników ochrony. Intruzi początkowo obserwowali teren niezależnie od siebie, z różnych stron, by po pewnym czasie spotkać się i wspólnie udać do zaparkowanego w pobliżu białego samochodu. Szybko ustalono, że używana przez nich furgonetka została wynajęta w jednej z wypożyczalni.

Wkrótce tajemnica podejrzanych obserwatorów została rozwiązana za sprawą ustaleń policji. Okazało się, że mężczyźni pod szkołą to natrętni paparazzi. Jeden z nich został zidentyfikowany jako zawodowy fotograf, najprawdopodobniej pracujący na zlecenie znanej, europejskiej agencji prasowej, a drugi wykonywał podobne obowiązki. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że mimo starań o prywatność, rodzina wciąż znajduje się na celowniku fotoreporterów, którzy nie wahają się śledzić nawet najmłodszych.

Rzecznik Harry’ego i Meghan ostro skomentował zdarzenie

Do całej sprawy ostro odnieśli się przedstawiciele pary książęcej, którzy nie kryli oburzenia zaistniałym incydentem. Sytuacja ta z pewnością utwierdzi Harry'ego i Meghan w przekonaniu, że ich obawy o bezpieczeństwo najbliższych wciąż są w pełni uzasadnione, a walka o spokojne dorastanie Archiego i Lilibet w Wielkiej Brytanii, z dala od blasku fleszy pozostaje dla nich ogromnym wyzwaniem.

Takie zachowanie fotografów w pobliżu szkoły jest wyjątkowo lekkomyślne. Była to nie tylko niedopuszczalna ingerencja w prywatność dzieci, ale także nieodpowiedzialny i nieprzemyślany sposób zachowania – podkreślił rzecznik Sussexów.
Książę Harry z dziećmi
Książę Harry z dziećmi © Instagram@meghan
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ