Jak wyjawia Daily Mail, słowa matki niezwykle poruszyły księcia Karola – tak ciepłe, pełne miłości i oddania przemówienia nie są bowiem czymś, z czego rodzina królewska zasłynęła w świecie. Co takiego powiedziała królowa?
Podczas wznoszenia toastu określiła swojego syna jako oddanego dziedzica tronu, który równa się z największymi władcami Wielkiej Brytanii w historii i cudownego ojca. Unosząc kieliszek na przyjęciu, powiedziała:
To niesamowity przywilej dla każdej matki, móc wznieść toast na 70. urodzinach swojego syna. To oznacza, że mogła żyć wystarczająco długo, by widzieć jak jej dziecko dorasta. To - używając analogii, którą wszyscy zrozumieją - jak sadzenie drzewa i przyglądanie się jak wyrasta. Moja matka widziała mnie w dniu moich 70 urodzin. Podobno powiedziała, że 70 lat to wiek, w którym liczba świeczek nareszcie przerasta oddech, który trzeba wziąć, by zdmuchnąć je wszystkie. Przez 70 lat ja i Filip obserwowaliśmy jak Karol staje się mecenasem sztuki, liderem na polu charytatywnym. Oddanym i szanowanym dziedzicem tronu, którego można porównać z każdym minionym królem - oraz cudownym ojcem. Przede wszystkim, wspierany przez swoją żonę, Camillę, jest mężczyzną z pasją i kreatywnością. Tym toastem życzę ci wszystkiego najlepszego, mój synu.
Trzeba przyznać, że takich słów nie spodziewał się nikt. Królowa Elżbieta II nadal potrafi nieźle zaskoczyć!